Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życiowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życiowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 kwietnia 2012

What happened?

JAK MAŁO jest blogów ciekawych. To  może się wydać obraźliwe, ale przecież dla mnie przynajmniej jest to miejsce gdzie mogę sobie powiedzieć co myślę. Co drugi blog to moda i moda. Wkurzające, bo ile można czytać w kółko o tym samym. Tym bardziej, że jakość niektórych jest dosyć niska w porównaniu z prawdziwymi modowymi blogami. Mój blog to zbieranina wszystkiego. Jedyne czego tu jeszcze nie było to przepisów kulinarnych. Ja również piszę dosyć nieciekawie, bo kogo obchodzi moje życie? Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach ludzie mają skłonność do opowiadania o sobie na różnych forach, blogach i portalach. Czym to jest spowodowane? Moim zdaniem to wina (nie wina, bo nie można obarczać winą technologii i postępu w nauce) samego człowieka. Założeniem Internetu było zbliżenie do siebie ludzi na całym świecie. No i co z tego skoro w swoim własnym życiu oddalamy się od tych, którzy są nam najbliżsi. I to pomiędzy ludźmi, których widzimy na ulicy dzieli nas wielka przepaść, tysiące kilometrów. Co za paradoks, nie uważacie? Nawet słowo SPOŁECZEŃSTWO nabiera innego znaczenia. Spójrzcie na społeczność internetową a na tą prawdziwą. I teraz sami sobie odpowiedzcie, które z tych dwóch jest bliższe prawdy społeczeństwu. Takiemu słownikowemu znaczeniu tego słowa. Odpowiedź chyba każdy już zna. I tu rodzi się kolejne pytanie. Dlaczego łatwiej nam rozmawiać z kimś kogo nie widzimy? Czy w rozmowie nie jest ważny kontakt wzrokowy, dykcja, gestykulowanie itp? Nie wiem jak Wy uważacie, ale moim zdaniem Internet ma więcej wad niż zalet. Co gorsza nie podoba mi się, że świat tak szybko się unowocześnia, staje się taki techniczny. Kopiemy sobie dołki pod samymi sobą. Nowoczesne gry interaktywne, które mają pomóc w rozwoju dziecka nie są niczym innym niż praniem mózgu. 
Mówi się, że dziecko rodzi się mądre a głupieje gdy przychodzi mu się uczyć (pozwoliłam sobie na drobną zmianę w tym powiedzonku). I czy nie jest tą prawdą? Te wszystkie urządzenia, gry komputerowe, zabawy pozbawiają dziecka kreatywności. Chyba każdy pamięta swoje dzieciństwo. Jakie było? Czy ktoś siedział przed komputerem całymi dniami? Ja dostałam komputer dopiero w drugiej klasie, bez internetu z wgranym Ice Tower i Paintem, na którym uwielbiałam tworzyć swoje dzieła. Mimo wszystko komputer wtedy był dla nas zbędną rzeczą. Przesiadywało się na dworze, bawiło z innymi dzieciakami, śmiało i dokazywało w tym prawdziwym, realnym świecie. Kto z Was nie miał zdartych kolan, strupów i mnóstwa siniaków? A teraz? Wszystko jest takie sterylne i bezosobowe. Sami widzimy tą zmianę. Wystarczy spojrzeć na szkoły. Wielu z Was zapewne twierdzi, że po roczniku 95 czy 96 poziom inteligencji spada. Ja uważam, że mój rocznik (95) to ostatni normalny, z jako tako normalnymi osobami. Wystarczy jak pójdę w niedzielę do Kościoła widzę kandydatów do bierzmowania. Dziewczyny w szpilkach, na obcasach, koturnach, wymalowane, tlenione lub czarne (you know what I mean ;d) a chłopaki nie lepiej JP, JP na 100% słuchają tego gówna a jak przyjdzie co do czego to gdzie będą szukali pomocy? Chyba w dupie ;/ Papierosy, wóda, seks nieodłączne elementy współczesnego nastolatka. A społeczeństwo głupieje i niedługo zamiast się rozwijać cofniemy się do epoki kamienia łupanego. Hohoho będziemy bić się maczugami i chodzić w skórce ze zwierzaka owiniętych wokół genitaliów :D 
Na ten temat można by jeszcze tyle mówić Nawet kanony lektur. Z jednej strony chcą wszystko modernizować, unowocześniać a z drugiej każą nam czytać "serce literatury polskiej" i nie tylko. Tutaj także następny czynnik ogłupienia. Rodzi się przez TAKIE (wiecie jakie:D) lektury niechęć do czytania. Przyznam szczerze, że gdyby nie Zmierzch (tak, tak.. bla,bla,bla oklepane wszyscy wiemy o co kaman) to nie sięgnęłabym po żadną książkę a teraz nie czytałabym tych moich ukochanych kryminałów. 
Tak na marginesie cieszę się, że mam swoich znajomych, którzy przynajmniej posiadają jakąś inteligencję i można z nimi normalnie porozmawiać. A wkoło to bardzo dużo Osiołków Matołków ;D 
Nie wiem czy zauważyliście, ale bardzo szybko zmieniam temat. Chociażby dziś zaczęłam od blogów skończyłam na niszczącym się społeczeństwie :) 

poniedziałek, 12 marca 2012

Ja

Pora już późna lecz dopiero teraz zebrało mi się na pisanie. Nie odzywałam się długo bo nie miałam co pisać.
Jestem przeziębiona i nie idę jutro do szkoły. Postanowiłam zrobić sobie dodatkowy dzień wolnego. Jakoś nie mam ochoty jutro rześko, z uśmiechem na twarzy maszerować do szkoły. Tym bardziej, że jutrzejsze lekcje są nieznośnie a dzień w szkole potwornie się dłuży. Niestety plan godzin na poniedziałek został ułożony w sposób fatalny dla uczniów. Jedyne czego żałuję to to, że nie będzie mnie na w-fie. Niestety jest ich tylko 3 w tygodniu.. Jak dla mnie to stanowczo za mało. Szczególnie gdy na sali jest tyle osób, że nie sposób jest nawet zrobić normalnej lekcji. Te 45 minut służy mi do wykazania się w siatkówce lub świrowania z koleżankami z przeciwnej klasy. I od czasu do czasu pojawiają się pewne urozmaicenia w przeróżnej postaci.. ;))
No ale to nie o tym dziś chciałam napisać. Pomysł na notkę nie jest w najmniejszym stopniu moim pomysłem. Zainspirowana zostałam przez Davida ( nie linkuję, bo mi się nie chce). Mianowicie mam zamiar przybliżyć Wam trochę obraz mojej osoby. Chcę powiedzieć Wam parę słów o mnie :).
Nie będzie to łatwe zadanie, bo zupełnie nie radzę sobie w mówieniu o sobie. Więc od czego tu zacząć...
Dobra już wiem.

Ciężko mi napisać coś o sobie, bo ciągle się zmieniam. Niektóre zmiany są większe, niektóre nie. Jestem osobą dziwną. Jeszcze nikt nie pojął do końca mojego sposobu rozumowania i mojej logiki, której czasem nie cierpię.
Mam pewne priorytety, jak każdy. Już dawno nauczyłam się, że bycie przesadnie miłą osobą nie jest najlepszym rozwiązaniem na zdobycie nowych kontaktów. A może tak jest tylko w moim przypadku? Więc, nie służy mi być wielce miłą. Jestem miła dla tych, którzy są dla mnie mili i szanuję tych, którzy szanują mnie. Staram się być obiektywna i nie oceniać ludzi z pozoru jednak mam pewne uprzedzenia, które nieraz komplikowały mi życie utrudniając pewne rzeczy.. Można powiedzieć, że niepotrzebnie się odzywam i sama sobie robię problemy. Nie lubię siebie wychwalać. Mówią mi, że jestem inteligentną, bystrą i mądrą osobą. Popieram ludzi, którzy według mnie robią dobrze, tak jak należy. Nie palę papierosów i nie piję alkoholu. Te rzeczy mnie nie ciągną. To może śmieszne, ale nie popadam w uzależnienia. Staram się zawsze zachować racjonalne myślenie i umiar. Lubię mieć kontrolę więc jeśli wsiadam na jakąś kolejkę to pewnie domyślacie się jak mogę się czuć :P. Jestem trochę za dojrzała jak na swój wiek. Nie robię tego co typowe osoby w moim wieku. Nie kręci mnie bycie na przymus "oryginalnym". Z tego co zauważyłam dużo osób chce się wyróżniać z tłumu a niestety robią to w taki sam sposób jak inni.. Na co dzień jestem wesołą, pełną życia i entuzjastyczną osobą. Mam dziwne rozkminy i pomysły. Mówią mi, że zyskuję przy bliższym poznaniu. Nie jestem osobą charyzmatyczną i nawiązywanie nowych kontaktów stanowi dla mnie niemały problem. Nauczyłam się więc (jak już wcześniej wspominałam), że lepiej nie być miłą dla wszystkich, bo oni to źle odbierają. Więc jestem po prostu sobą. Nienawidzę kłamstwa (toleruję tylko to w słusznej sprawie) i obgadywania. Stronię od osób, dla których to ulubione zajęcie. Nie lubię być od kogoś zależna. Lubię sprawować kontrolę także nad innymi ale w niewielkim stopniu. Nie wykorzystuję ludzi (czasem tylko jak nie chce mi się iść do szafki po strój) i nie lubię być wykorzystywana. Czasem jestem bardzo chamska i uszczypliwa. Lubię dokuczać czasem ludziom :P. Ludzie mnie szanują tylko dlatego, że się o to postarałam. Nie lubię być w centrum uwagi. Unikam rozgłosu. Jednak głośno mówię to co myślę. Mówię co mi się nie podoba. Nie lubię jeśli ktoś wykorzystuje słabszych, którzy nie potrafią się obronić. Zazwyczaj staję w ich obronie i tym samym przysparzam sobie wrogów.  Czasem kłócę się za innych. Czasem daję się ponieść emocjom co przeważnie niesie za sobą złe skutki. Jeśli chodzi o chłopaków.. To tu jest mój dramat. Nie umiem flirtować a nawet normalnie z niektórymi rozmawiać. Zazwyczaj nie przejmuję się opinią innych ale jeśli chodzi o chłopaków to jakoś często na nią zwracam uwagę. Mam wrażenie, że każdy wokół mnie myśli, że jak tylko rozmawiam z jakimś chłopakiem to już jestem w nim zakochana O.o. Jeśli chodzi  o przyjaźń to na tym polu jestem dobra. Staram się być przykładną przyjaciółką. Nie oceniam tylko słucham jeśli ktoś ma mi coś do powiedzenia. Nie traktuję nikogo jak jakieś wybryki natury tylko dlatego, że ma myślenie odmienne niż moje. Nie jestem rasistką. Nie jestem też konserwatystką. Lubię zmiany jeśli przynoszą coś dobrego. Czasem jestem tchórzem. Nie lubię tego w sobie ale nie pisane mi jest być osobą odważną i ryzykowną. Wolę stabilizację. Proszę jednak nie mylić tutaj z monotonią. Jeśli coś jest za długo takie same to też jest źle więc od czasu do czasu zdarza mi się zrobić coś spontanicznego. Jestem też leniwa i to bardzo. Uwielbiam marzyć i odlatywać do swojego własnego świata. Czytam dużo książek przeważnie są to kryminały, thrillery itp. Lubię rywalizację. To mój napęd. Wtedy mam więcej siły i skupiam się w 100% na swoim celu. Ale umiem też przegrywać, porażka to dla mnie nie koniec świata a jedynie nauczka, przestroga na przyszłość. Nie zawszę muszę być numerem jeden. Nawet tego nie lubię.  Strasznie boję się burz jednak są dla mnie bardzo fascynujące tak samo jak inne zjawiska pogodowe. To dziwne xd. Staram się nie iść za tłumem i mieć swoje własne zdanie. Jestem osobą aspołeczną. Nie stanowię wspólnoty ze swoją klasą, nie lubię organizacji, ugrupowań itp. Jeśli chodzi o pomaganie innym to wolę to robić na własną rękę, tak jak będzie mi to odpowiadać niż robić to w grupie np. jak KSM. Lubię ludzi szczerych, ambitnych, inteligentnych, towarzyskich i zabawnych. W pewnym stopniu wyznaję zasadę "oko za oko, ząb za ząb" ale TYLKO w pewnym, niewielkim stopniu. Wszystko zależy od sytuacji. Nie lubię ludzi głupich. Nie jestem dla nich nie miła. Czasem tylko rozmawiając z takimi zdarza mi się robić z nich jeszcze większych głupków. To śmieszne, ale bardzo często robię to nieświadomie więc staram się unikać rozmowy z takimi osobami. Moja klasa jest niestety pełna takich osób. Klasa humanistyczna :/ I co tu się dziwić jeśli ktoś nie widzi różnicy między filmem trwającym 160 godzin a 160 minut.. I to by było chyba na tyle. Powiedziałam i tak dużo na swój temat a to pewnie nie wszystko :)

A teraz podziwiam tych, którzy to przeczytali! :)

Jeszcze takie wiosenne zdjęcie znalezione na czyimś blogu. Tak dla urozmaicenia :D

 

czwartek, 9 lutego 2012

Hurt

Po długiej przerwie znów jestem. Zaglądałam tu ale nie miałam siły pisać notki. Nic z tych rzeczy... :)
Moje ferie dobiegają końca. Ten tydzień zleciał strasznie szybko.. Zaraz do szkoły i się zacznie nauka. Szerze mówiąc ferie okazały się lepsze niż przypuszczałam. Spędziłam czas z koleżankami i innymi..Nie mogłam się zebrać do jednego. Miałam zamiar spotkać się z koleżankami ze szkoły, które mieszkają jakiś kawałek ode mnie ale.. jakoś tak.. nie chciało mi się pisać do nich ani dzwonić.. i tak zleciały prawie dwa tygodnie. 
W poprzedniej notce obiecałam Wam przedstawić pewną książkę, o której także wcześniej już wspominałam. 
Po za tym przeczytałam lekturę :D Lubię dramaty. Niezwykle szybko się je czyta ;).      

"Czerwone liście" to książka opowiadająca o grupie przyjaciół, których łączy dziwna więź. Gdy jedno z czwórki studentów ginie na jaw wychodzą skrywane przez nich tajemnice. Spencer Patrick O'Malley za wszelką cenę pragnie rozwiązać tę zagadkę. Co ważniejsze angażuje się w sprawę bardzo osobiście ponieważ zdążył wcześniej poznać zamordowaną. 
Uważam, że książka jest dobra jednak brakuje jej spontaniczności i zwrotów akcji.  Czyta się lekko i przyjemnie. Ciekawe zakończenie. Myślę, że autorka bardzo sprawnie nadała bohaterom uczucia. Postacie w żadnym wypadku nie są takie szare, zwykłe czy byle jakie. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi, bo nie umiem inaczej tego wyrazić. ;P No i tak ogólnie to książkę mogę Wam polecić. Serio fajna jest :D            

Mam dla Was jeszcze pewną piosenkę, którą pokazała mi nie dawno koleżanka :) Pewnie słyszeliście, ja też już ją słyszałam kiedyś gdzieś, ale ostatnio bardzo mi się spodobała. Zapraszam do słuchania 

               

środa, 1 lutego 2012

Bułeczki, bułeczki

Dzisiaj dzień w ruchu :) Wstałam o 11 i od razu musiałam brać się do roboty. Bułeczki przecież same się nie zrobią. Miałam się wyrobić przed 14 ale domyślacie się pewnie, że nie wyszło. :P Całość zajęła mi mniej więcej do 17 :d. 
Wczoraj zapomniałam przepisać przepis i musiałam robić do dziś na prędko. Oczywiście ja- wielka kuchmistrzyni od razu spaprałam sprawę :D Drobne nieporozumienie odbiło się wielkim echem. Ale cóż musiałam się jakoś uporać z moim małym problem. Mając w misce prawie litr mleka musiałam zagęścić 'ciasto' tak by ładnie odchodziło od miski. Była to żmudna praca ale trzeba było. Porcji wyszło duużo, duużo więcej niż można było przypuścić. Myślałam, że ciasto nie wyrośnie a jednak! Wyrosło i to całkiem sporo. :-) 
W efekcie mojej ciężkiej pracy bułeczki wyszły wyśmienite! Chyba nigdy lepszych nie jadłam :) Smakowały bosko. Mimo, że nie przepadam za cynamonem zajadałam aż mi się uszy trzęsły.. Zresztą nie tylko ja. Bułkami podzieliłam się z dziadkami im również smakowały. Domyślacie się pewnie, że nie mam zdjęcia swoich wypieków. Rzadko kiedy mam jakiekolwiek swoje zdjęcia na tym blogu ale jakoś uwiecznianie każdego zdarzenia w swoim życiu nie jest moją mocną stroną. 
Na dworze mróz nieźle daje o sobie znać.. Dobrze, że nie muszę chodzić do szkoły teraz. Aż mi się zimno robi na samą myśl, że wpół do 7 musiałabym wychodzić z domu.. brrr
Już tyle na dziś. Nie mam zbyt wielkiej ochoty do pisania. Wasze blogi zwiedzę pewnie jutro, bo dziś mam coś jeszcze do zrobienia. Jutro także szerzej przedstawię Wam książkę, o której wspominałam zaledwie dwie notki wcześniej. :))
Miłego wieczoru!

wtorek, 31 stycznia 2012

Spacer?

Zamierzałam dodać ten post wczoraj ale nie miałam kiedy. Wróciłam wieczorem do domu, chwilę posiedziałam na kompie a potem grałam w ekstra gierkę na mamy telefonie. Farm Frenzy to bardzo wciągająca gra :D 
Jestem pozytywnie nastawiona do ferii. Mam już plany na następny tydzień. Jutro piekę bułeczki. Pomysł na ich zrobienie zaczerpnęłam od Dagny :)) Tato pojechał do miasta i przy okazji kupi mi składniki. Dzisiaj nie wychodzę z domu ;) Mam dużo do zrobienia. Między innymi planuje czytać książkę, którą chcę skończyć jak najszybciej, żeby wziąć się za "Niemieckiego bękarta", pograć w simsy :D, i jeszcze coś sprawdzić na kompie ale nie pamiętam co. Później sobie przypomnę. 
Wczorajszy dzień był bardzo fajny. Nasz spacer zakończył się po godzinie. Zwiedziłyśmy trochę nasze okolice a potem udałyśmy się do Olgi na fasolki (chodzi o grę ;D) i ciepłą herbatę. Zdjęć ze spaceru nie mam prawie wcale. Tylko 3 i to beznadziejne. Wszystko dlatego, że nie sprawdziłam czy mam naładowane akumulatory. Zawsze mam z nimi problem.. -.- Pełna seszyn zaczęła się dopiero jak przyszłyśmy do Olgi. Pożyczyła mi baterie do aparatu i zaczęłyśmy pstrykać focie. :D Nieźle się przy tym uśmiałyśmy. Zdjęcia powychodziły zabawne, beznadziejne i niektóre ładne :)) Nie będę ich tu wstawiać, bo wstyd :P Nawet nie byłam ładnie ubrana przede wszystkim myślałam o tym, żeby było mi ciepło. Miałam na sobie zwykłą czarną bluzkę z długim rękawem i szarą bluzę. Czyli nic specjalnego. Planowałam założyć żakiet i granatową bluzkę ale na myśl o tym mrozie szybko zmieniłam zdanie :) 
Założyłam sobie konto na Farmeramie :P Już dawno w to nie grałam a uprawianie roli i bawienie się w rolnika jest dla mnie wielką rozrywką ! :P 
Jutro pokażę Wam moje wypieki :) Jeśli mi wyjdą :d 
A przy okazji znacie jakieś ciekawe filmy?? :P Mam ochotę na coś lekkiego więc szukam czegoś w stylu "Ostatniej piosenki" czy "Pamiętnika" :)) Jak coś znacie to piszcie w komentarzach ! A ja kończę ten post, bo średnio mi wyszedł i nie będę bardziej pogarszać sytuacji po za tym nie mam już za bardzo o czym pisać więc.. 
3majcie się! :D
I na koniec wrzucę jeszcze mojego królika. Nie mogłam się oprzeć...;p


piątek, 27 stycznia 2012

Paskudny dzień

Wielu z Was pewnie pomyśli, że moje wizyty na blogu są tak rzadkie, że w zasadzie mogłabym już przestać pisać i przestać Was zanudzać. Ale tego nie zrobię ;))
Niby piątek (juhu), i ferie (hura) ale dzisiejszy dzień był beznadziejny. Od rana byłam zmęczona. Wczoraj późno się położyłam a codzienne wstawanie o 5:50 daje się we znaki, szczególnie gdy chodzi o ostatni dzień szkoły przed utęsknionymi feriami. Musiałam i tak być chwile wcześniej w szkole, żeby zdążyć przepisać pracę domową, z której i tak wiedziałam sorka mnie nie zapyta. I miałam racje. Jednak dla bezpieczeństwa spisałam co nieco. I powiem Wam, że to nawet sprawiło mi wielką trudność, ponieważ zamiast usiąść sobie przy grzejniczku na ławeczce musiałam siedzieć na podłodze z dala od grzejnika i przepisywać nudną pracę domową, której nie odrobiłam z powodu braku chęci i motywacji. Na lekcji omawialiśmy prosty i przyjemny (przynajmniej dla mnie) wiersz "Lekcja anatomii (Rembrandta)" Stanisława Grochowiaka. Nie zrozumiałe było dla mnie to, że całą lekcję poświęciliśmy na omówienie tylko jednego i tak banalnego wiersza. Nie będę Wam go interpretować, bo po co. Przecież to nie lekcja polskiego. Zresztą za pewne wielu z Was ma już dosyć szkoły oraz dodatkowego wysilania szarych komórek. Niech odpoczną już sobie :). Druga lekcja- PO. Trzeba przyznać, że lekcja sama w sobie jest fajna. Nie koniecznie przedmiot ale sam przebieg tej lekcji. Mamy fajnego nauczyciela i wgl. W jego zwyczaju jest pytanie 3 osób bądź czterech z ostatnich tematów. Osoby nieprzygotowane mają zapisać swoje numerki na tablicy a następnie po wywołaniu przez nauczyciela wstać. Panuje jeszcze jedna zasada, która mówi, że jeśli do końca roku zostaną 4 kropki to ocena idzie wyżej. Z racji, że w pierwszym semestrze byłam pytana na początku nie wykorzystałam żadnej kropki i moim celem było zachowanie wszystkich czterech. Osób w klasie było mało i dowiedziałam się również o jeszcze jednym zwyczaju nauczyciela. Zaczyna pytać osoby, które miały najgorsze oceny w pierwszym semestrze. Poszła jedna osoba z 1, potem druga z 2 i jedna, czyli ja z 3. Jak mówiłam wcześniej było mało osób co oznaczało, że szanse na zapytanie mnie są wysokie. Razem z dziewczynami, bo odpowiadały same dziewczyny stanęłam przed tablicą bokiem do klasy tak abym nie szukała u nich podpowiedzi :P. Zadał pierwsze pytanie. Odpowiedziała jedna, potem druga i kolej na mnie. Mówi coś do mnie a ja nie odpowiadam. Po chwili pytam: "Może pan powtórzyć pytanie?". Oczywiście odpowiedział mi śmiechem. Zupełnie nie mogłam się skupić i mimo powtórzonego pytania nie znałam odpowiedzi więc powiedziałam, że nie wiem. Leci następne pytanie. Jedna odpowiedziała, druga nie, kolej na mnie. A ja znowu: "Może pan powtórzyć pytanie?". Nic innego jak śmiech. Powiedział coś do mnie, pośmiał się jeszcze chwile i powtórzył pytanie. Odpowiedziałam. Z kolejnymi szło mi lepiej. Łatwo dało się zauważyć, że mój beznadziejny start wcale nie utrudnił mi zdobycia w miarę dobrej oceny. Odpowiadałam na wszystkie zadane pytania, w końcu pyta się mnie:
- Jak nazywa się minister MSW?
-...- myślę-....- widzę, że pytanie chce zadać innej osobie a ja potrzebowałam czasu by sobie przypomnieć.- CZEKAJ!- krzyknęłam.
Wyszło to całkowicie niechcący ale odpowiedzią tradycyjnie był śmiech. Po chwili przypomniałam sobie i odpowiedziałam: Jacek Ciechocki/ Cichocki (dobrze nie wiem).
Podobnych moich wpadek było więcej. Z mojego zeszytu również się śmiał, ale co tam! :P Postawił mi z niego 4 a z odpowiedzi 3. Czyli tak jak wcześniej.. Uważam, że odpowiedziałam na lepszą ocenę ale nie miałam sił upierać się przy swoim. Odeszłam i usiadłam do ławki.

Pewnie zanudzam, nie?? Ale nie musicie tego czytać. :D Chociaż mogłam napisać to wcześniej...
Na szczęście nie było kartkówki z matmy, na którą uczyłam się przez całą religię! Jednak kartkówka a angielskiego nie poszła mi dobrze. Prawie nic nie umiałam ze swojej grupy za to koleżance z ławki podpowiedziałam prawie wszystko! To źle.. Chciałam zacząć lepiej ten semestr zarówno z PO jak i z angielskiego. Może jakimś cudem udałoby mi się wyciągnąć 5 z ang?? Nie myślcie sobie, że jestem taka dobra. U mojej pani dobrą ocenę można dostać za nic. 6 i 5 z prac domowych, 5 za aktywność itp. Więc nie dziwne jest to, że liceum mam 4 a gimnazjum miałam ....
Już mi się więcej nie chce pisać. Mam fajny film do obejrzenia, więc to by było na tyle.



Na zakończenie zdjęcie MOJEGO AUTORSTWA, żeby nie było nudno to wstawiłam. Chyba już było wcześniej.
Mazury





















niedziela, 15 stycznia 2012

Dziewczyna z tatuażem vs. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

PLANOWAŁAM zajrzeć tu wcześniej, ale nie było kiedy. Strasznie szybko zleciał mi ten weekend. Stanowczo ZA szybko.. A co gorsze.. dziś musiałam nauczyć się na sprawdzian z historii, który muszę napisać na 4. Męka! Nienawidzę historii w liceum a może tylko nauczyciela?? Nie wiem ale w gimnazjum było ciekawiej. Warto jeszcze wspomnieć, że mój zapał do nauki w tym półroczu był minimalny i na drugi semestr muszę się poprawić. Chcę mieć najwięcej dwie dwóje (obecnie mam 4, ale we wtorek poprawiam się z chemii i może z fizyki będzie lepiej, bo ma sprawdzić zeszyt i dwie prace to dojdą już trzy oceny :)). Spodziewałam się, że będę mieć z geografii 3, ale genialna nauczycielka nie chciała mnie zapytać.! Zgłosiłam się i miała pretensje, że się odezwałam, że jej przerwałam! Jak ja mogłam?? Ale jestem niecna.. I zapytała wszystkich, którzy nie mieli oceny oprócz mnie. Chamstwo? To mało powiedziane. Po za tym od razu wpisała oceny długopisem zamiast najpierw powiedzieć sugestie ocen, bo jakby nie było do rady jeszcze trochę czasu. Ale przecież musiała pokazać jaka to ona jest. I jak na złość zatrzymała się przy moim numerze i powiedziała, że jak komuś ocena nie odpowiada ma wypełnić podanie do pani dyrektor i zaliczać w jakiś tam dzień. Wiedziałam czym to śmierdzi więc wolałam przeboleć 2 na półrocze. Gdybym się odezwała czekałoby mnie piekło na każdej geografii a po za tym ułożyłaby takie zadania n tą poprawę, że bym nie zrobiła ani jednego. 
ALE DOŚĆ już o tej szkole. Gdy tylko o tym incydencie wspomnę od razu się denerwuję tak, że aż we mnie kipi ze złości!! Cii.. koniec.. już koniec.. nie wspominam nic na ten temat. Weekend spędziłam dobrze. W piątek przyszła do mnie koleżanka po szkole i tłumaczyła mi chemie, bo przecież nie mogłam słuchać na lekcji i notować tylko wolałam zostawić wszystko na ostatnią chwile.. Nie lubię chemii. W sobotę byłam u drugiej koleżanki i u niej nocowałam. Było fajnie. Wyżaliłam się i w ogóle.. było spoko. Zrobiłyśmy gofry. Masy wyszło tyle, że będą mogli je jeść jeszcze z tydzień. Ogółem zjadłyśmy chyba po dziesięć gofrów.. Z bitą śmietaną, polewą, dżemem i owocami. Było pysznie! Po za tym dałam jej prezent. Zaległy, bo długo szedł ale zawsze jest! Kupiłam jej plakat Peppersów, taki duuuży :). Po za tym wymazałyśmy się płynem z pałeczek fluorescencyjnych i cały pokój, który w efekcie wyglądał jak kosmos. MAGIA! Już kiedyś zrobiliśmy coś takiego, również u niej ale w więcej osób i na tarasie. Popijaliśmy poncz i inne trunki i.. świeciliśmy się jak żarówki ! Z nudów postanowiłyśmy wczoraj pomalować jej ścianę. Wyszło fajnie. Zaraz pokażę Wam efekt. Oczywiście nie całą ścianę, ale fragmencik. Takie nasze jakby zeszytowe rysuneczki :D
NIESTETY zdjęcie małe i nie wyraźne, ale z telefonu lepiej wyjść nie mogło. Było to ciekawym wspomnieniem z gimnazjum. Nasze rysunki w tym miasto, które jest niszczone przez potwory i komety wywołały mnóstwo uśmiechów. Miałyśmy kupę radochy przy tworzeniu tego "dzieła" :). 
MAMY PIĘKNĄ ZIMĘ! W końcu! Mam nadzieję, że utrzyma się do moich ferii, bo jak nie to będę mocno zawiedziona. Mam zamiar wybrać się na sanki, znaczy na worek, bo moje sanki uległy zniszczeniu z dwa lata temu podczas zbiorowego, wielkiego, saneczkowego kuligu z naszej stromej zgórki. Jazda była niezła, po za tym, że komuś wpadła noga pod szyny i ta osoba nieźle panikowała a każdy w koło miał zbite. Do dziś to pamiętam: "Mam złamaną nogę, aaaa!!" Hahahahahahahahahaha..
Albo jak taka dziewczyna, mała była jeszcze wjechała na moich super, ekstra szybkich sankach w drzewo, które stoi na środku i trzeba je omijać. Też była panika, i też było śmiesznie :P. Nie mogę narzekać miałam udane dzieciństwo. Jak sobie przypomnę te wszystkie wakacje i ferie.. Mam nadzieję, że te wspomnienia na długo pozostaną w mojej głowie. Nie będę Was nimi zamęczać już więcej, bo każdy ma swoje i za pewne by Was to nieźle nudziło, więc zatrzymam to dla siebie. Jak macie jakąś fajną, ciekawą sytuacje z dzieciństwa to piszcie w komentarzach z chęcią poczytam o Waszych wyczynach.. :)
CODZIENNIE słucham radia radia RMF ON w tym ELO RMF, MAXX i RMF POPLISTA. To są moje ulubione stacje. W tej chwili moich uszu dochodzą dyskotekowe rytmy In The Dark. Nie jest to mój ulubiony rodzaj muzyki, ale czasem lubię sobie przy takiej potańczyć i nie tylko na dyskotekach. Nie słucham określonej muzyki. Nie mam ulubionego gatunku. Słucham wszystkiego, bez ograniczeń. Od Elvisa Presleya po te badziewne techniawki, przy których czasem tańcuję. :d 
I ZNÓW wyszła mi długa notka. Chociaż muszę powiedzieć, że tamta była lepsza. Bardziej spójna i na pewno nie miała tylu błędów co jest w tej. Nie bardzo chce mi się starać, zresztą ostatnio mało coś mi się chcę. Wiem tylko kogo chce.. :P Ale to nie temat na dziś. Więc przechodzę do czegoś innego. Wybieracie się gdzieś na ferie?? Ja nie. Nie mam w zwyczaju jeździć gdzieś w te dwa tygodnie wolnego. 
MAM JESZCZE trochę czasu do Kości więc chcę jeszcze poruszyć jeden temat. Pewnie słyszeliście, że do kin wszedł film opracowany na podstawie książki Stiega Larssona " Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Ciężko powiedzieć, żeby był opary na książce ponieważ cała trylogia została już wykonana przez szwedzkich producentów. Na ALE KINO! często puszczają te szwedzkie filmy, ostatnio jak  już wspominałam w którejś notce natknęłam się na film oparty na książce Camiili Lacberg Kamieniarz. Po za tym jest jeszcze więcej ekranizacji książek z Czarnej Serii, którą gorąco polecam. Wkurzyło mnie, że jest takie wielkie woow na ten film a tylko dlatego, że ma niezłą reklamę i jest, oczywiście, amerykański. Proponuję obejrzeć również w szwedzkiej wersji i porównać oba filmy.
TO BY BYŁO na tyle. Najczęściej kończę tak notki, nie wiem czy zauważyliście. Już mnie to denerwuje ale cóż jakoś inaczej mi nie wychodzi. Miłego poniedziałku!!
Ach! Dopowiem tylko, że ten szwedzki film nosi tytuł taki jak książka :)) Dodam jeszcze, że szwedzka obsada bardziej mi pasuje. Jakby ktoś chciał poczytać o tej pierwszej ekranizacji to zapraszam TU.

Michael Nyqvist z "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"


Daniel Craig z "Dziewczyna z tatuażem"
Rooney Mara z "Dziewczyna z tatuażem"

Noomi Rapace z "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"

sobota, 7 stycznia 2012

Rzadkość.



Nie mogę wytrzymać na dłuższą metę bez pisania. Dlatego co chwila tu zaglądam mimo, że nie zawsze wiem o czym pisać. W koło tyle się dzieję a ja siedzę i zastanawiam się co napisać. Po co mi wałkować przez większość oblegany temat mody czy kosmetyków. Nie jestem w tym specjalistką więc nie będę już tutaj wypisywać takich rzeczy.. No chyba, że mi będzie bardzo zależeć :D Bo jakby nie patrzeć wciąż jestem dziewczyną i jakieś tam kobiece usposobienie posiadam. :)
Kochana weno wróciłaś do mnie! Ma genialny pomysł w głowie jednak waham się go zrealizować. Dlaczego?? Ponieważ zadanie to wymaga bardzo dużo wysiłku, chęci i cierpliwości. Podołam?? I tutaj zaczyna się mój problem. NIE WIEM. Tyle razy już próbowałam w czymś wytrwać ale szybko mi się coś nudzi. To dziwne, że jestem już tyle czasu na blogu. Ale wracając do mojego przedsięwzięcia. Planuje wziąć się za to latem gdy będę miała dużo czasu, chęci i siły. Po pierwsze nie chcę zrobić tego na odwal. Muszę się postarać. Wiem, wiem.. wszystko co teraz piszę jest takie tajemnicze ale na razie nikogo bliżej nie wprowadzam w mój tajny pomysł ze względu na to, że zawsze jest tak gdy jak komuś coś powiem a ktoś na mnie liczy to nie daję rady. Więc na razie nie puszczam farby. ;)
Dlatego nie lubię postanowień. Ciężko w nich wytrwać.
NIE POTRAFIĘ pisać o czymś co mnie nie interesuje. Jak na samym początku wspomniałam- nie wytrzymuję bez pisania. Wzięłam się za takie łatwe, lekkie i można by powiedzieć, że również przyjemne pisanie. Piszę sobie o jakiejś grupie nastolatek i takie tam.. Wiecie takie młodzieńcze bazgroły. Ale, powtarzam, nie potrafię pisać o czymś co mnie nie interesuje. W związku z tym nie mogę pisać i o tej młodzieży. Moim powołaniem jest kryminał i nic na to nie poradzę. A że ciężko jest napisać dobry kryminał to na razie się za coś takiego nie biorę. Nie będę się kompromitować. Wiem co nie co o pewnych rzeczach ale wciąż za mało, żeby napisać coś dobrego i poprawnego rzeczowo, bo przy mojej wiedzy, która dopiero kwitnie, zapewne zrobiłabym masę błędów rzeczowych ;)).

ZA MAŁO JEM, tak mówi moja mama.. Ale co ona tam wie.. przecież nie widzi jak zajadam się słodyczami, które uwielbiam. To jest pewne, że w przyszłości będę cukrzykiem, ale co mi tam! Jestem uzależniona od słodyczy ;)) Mama mówi, że schudłam O.o a ja się pytam gdzie?? Przy takiej dawce cukru jakiej sobie dziennie zapewniam mogę tylko tyć! Na szczęście mam w miarę dobrą przemianę materii i nie odkłada mi się dużo tłuszczyku. Mogłabym schudnąć w nogach. Tak. Nie lubię swoich nóg mimo, że niektóre koleżanki prawią mi komplementy na ich temat (chcą się podlizać). Koleżanek też nie lubię. Ogólnie nie lubię swojej klasy. Banda dzieciaków urwanych z choinki. Oczywiście nic nie mam do ich sposobu bycia, chyba, że wiąże się to z higieną. To już co innego.. Już Wam pisałam wcześniej, że mam śmierdzącą klasę.. Och jak było przyjemnie 2 stycznia gdy nie było pewnych osób. Klasa od razu stała się bardziej świeża.. Nie myślcie sobie, że jestem jakąś zołzą i że kogoś dyskryminuje. Jakbyście poczuli tobyście zrozumieli.. ;]
Nie źle się dzisiaj rozpisałam. W zasadzie nie wiem do czego ta druga część o mojej przemianie materii i całej reszcie. Tak czasem Was po zasmucam pierdołami z mojego życia.


wtorek, 3 stycznia 2012

1.

Przydałoby się coś tu napisać, bo poprzednia notka już tu całkowicie nie pasuje. Tylko problem w tym, że nie wiem co. Dlatego uważam, że prowadzenie przeze mnie bloga jest żałosne, ale czymś trzeba się zająć. :)
Skąd Wam się biorą pomysły na te notki?? Mi jakoś ciężko coś z siebie wykrzesać.
Nadal nie kupiłam kalendarza. Nie mam gdzie zapisywać sprawdzianów i wydarzeń. Niestety okres sprawdzianów jeszcze się nie skończył. Czeka mnie w tym tygodniu sprawdzian z angielskiego, chemii, poprawa z matmy. I gdzieś 12 następny sprawdzian z matmy a potem z polskiego i zaraz dojdzie kilka następnych. Tak więc koniecznością jest zakup kalendarza. Poprzedni służył mi bardzo dobrze. Stał sobie w wygodnym miejscu na moim biurku tak żebym mogła go widzieć i żeby mi jednocześnie nie przeszkadzał. Powiedziałam tacie, że chce mp3. To dziwne, że osoba w moim wieku czegoś takiego nie posiada. Nie lubię słuchać muzyki z telefonu. Jest to bardzo nie wygodne, szybko kończy się bateria i mój telefon nie pomieści tyle utworów co mp3. Kiedyś miałam mp4 w czasach kiedy dopiero wchodziły, ale na moje nieszczęście zepsułam tak, że nadaje się tylko do wyrzucenia. Jedyne co mi po niej zostaje to ładowarka.
Nie lubię historii. Zastanawiam się dlaczego poszłam do tej klasy. WOSu nie chcę zdawać, historii też nie. Może bd zdawać rozszerzony polski a po za tym przydałoby się coś jeszcze. :) Ale dziś nie mam ochoty rozpisywać się o mojej przyszłości ponieważ ten temat poruszałam już kiedyś kilka razy i chyba już mi się znudził i pewnie Wam też.
Myślałam, że jak pójdę do liceum to poznam kupę fajnych osób z którymi będę mogła spotykać się w weekendy, ferie, wakacje i jakieś inne wolne dni. A prawda jest taka, że mimo nowej klasy i mnóstwem nowych twarzy nic się nie zmieniło. Jest kilka osób fajny but z poza mojego miasta i bliższe kontakty są trochę mniej prawdopodobne. Chociaż wszystko zależy jeszcze od chęci, tak?? Zobaczymy co czas przyniesie. Mam nadzieję jednak wielką, że następne wakacje będą lepsze od poprzednich.
Na zakończenie chciałabym pokazać Wam jeszcze suknie, w których mogłabym chodzić wiecznie. Domyślam się, że są niewygodne, ale za to ich efekt jest wielki.



Niestety nie znalazłam więcej zdjęć ale za to polecam obejrzenie filmu "Przeminęło z wiatrem" zapewne każdy go już widział albo przynajmniej kojarzy. Uwielbiam filmy kostiumowe. Można tam zobaczyć setki wspaniałych stroi. Jakby ktoś pierwszy raz słyszał odsyłam na filmweb. 



No i na tym dziś kończę. Wzywa mnie historia i francuski. 3majcie się :D





sobota, 31 grudnia 2011

Ostatni dzień w starym roku

Podsumowanie noworoczne??
Czy ten rok był dobry czy taki sobie??
Nowe znajomości?
Nowe przygody??


Nigdy wcześniej nie robiłam podsumowania noworocznego, bo nigdy nie przywiązywałam do tego wielkiej wagi. Dziś mnie coś podkusiło, mam chwile czasu i postaram się jako tako odpowiedzieć na powyższe pytania. :)

Ten rok był zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Moim zdaniem nie był dla mnie ani dobry ani zły. Jednym słowem był normalny.
Nowe znajomości- jak najbardziej. To jasne! Nowa szkoła no i nowi ludzie :))
Z przygodami to już tak sobie. Mogłoby być ich więcej ale jak to się mówi lepszy rydz niż nic :PP
A dla Was jaki był ten rok?? Odpowiedzcie na te pytania jeśli macie ochotę :)
I jeszcze na koniec kilka fotek.





Szampańskiej zabawy w sylwestrową noc i 

szczęśliwego Nowego Roku!!!

niedziela, 11 grudnia 2011

:O

Siemka!
Zawsze mam problem z rozpoczęciem notki. Zresztą chyba jak z całą resztą. Dziwne, że nie daje mi to tak wielkiej satysfakcji jak chciałabym aby dawało.
To dołujące, że zleciało już pół roku szkolnego. To już pół 1 klasy LO.. kiedy?? Czas ucieka tak szybko a ja nie zrobiłam nic z tego co chciałam. Mam teraz dwie opcje albo wziąć się porządnie w garść i dopiąć swego albo zapomnieć i odpuścić. Wiem, że pewnie każdy z Was będzie doradzał mi pierwszą opcję, ale to wcale nie jest takie łatwe. Nie wiem czy będę miała w sobie tyle uporu i siły aby zrobić to co zamierzam. Wszystko to brzmi tak podejrzanie i zapewne wyprowadzam Was tym z równowagi bo nie wiecie o co chodzi. Ale jakie problemy może mieć nastolatka?? Oczywiście chodzi o chłopaka ;) Jednak nie będę się w to bardziej zagłębiać, bo to takie chyba zbyt prywatne sprawy..;pp A po za tym nigdy nie byłam chętna mówić komuś bliskiemu o swoich uczuciach a co dopiero obcym ludziom. :D Więc zostawiam już ten temat.
Chyba wiem co chcę robić po szkole. Interesuje się kryminologią ( proszę nie mylić z kryminalistyką) i szukam jakiegoś zajęcia z tym związanego. Jednak kryminologia to zaledwie praktyka na prawie. A nie bardzo chcę iść na prawo, bo do tego trzeba robić później te specjalizacje czy coś innego. Więc znalazłam pewną szkołę, która mnie zainteresowała. Mianowicie chodzi mi o Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. Dlaczego akurat w Szczytnie?? To jest jedna wada. Nie chcę studiować w Szczytnie. Szukałam podobnej szkoły w Warszawie ale nie natknęłam się na taką, która by mi oferowała to co oferuje ta w Szczytnie. Jak na razie się nie śpieszę, ale powoli muszę wiedzieć w jakim kierunku chcę zmierzać. I jedyne co mnie nurtuje to to, że nie wiem co mam zdawać na maturze? Oczywiście będzie sprawdzian fizyczny ale to swoją drogą. Nie jestem pewna co do biologii ale to bardziej przy kryminalistyce. Hmmm.. macie jakieś sugestie??
A tym czasem wracając już do teraźniejszości to biorę się za naukę.
Czeka mnie maasa pracy w tym tygodniu. Wczoraj zauważyłam, że cały tydzień mam zawalony kartkówkami i sprawdzianami, do tego korki z matmy i dentysta.. :O Z góry mówię, że mogę nie mieć czasu na dodawanie postów w ciągu tygodnia więc bardzo prawdopodobne, że wrócę do Was dopiero za tydzień :))
Miłego wieczorku!!

wtorek, 6 grudnia 2011

New Girl

Nie spodziewałam się, że będę tu tak często zaglądać i tak często dodawać posty. Ciekawe na jak długo tym razem mnie przywiało? :)
Nie lubię chemii. Ten przedmiot jest nudny i trudny. Zapewne trudność jego w pewnej mierze zależy od uwagi na lekcjach, której ja jednak nie mogę skupić. Słuchając "pani z bąbelkiem w gardle" chce mi się śmiać. Dzisiaj opowiedziała nam świetny dowcip: " To dzisiaj piszemy sprawdzian?". Cała klasa wybuchła śmiechem. Nie dość, że w tym tygodniu mamy 3 sprawdziany (jutro z historii) to ona chciała nam dowalić jeszcze jeden. Dziś było powtórzenie więc pewnie na następnej lekcji czyli w ten czwartek ponowi swoje głupie pytanie. Trzeba jeszcze dodać, że na sprawdzian umawialiśmy się za tydzień, ale pewnie umknęło to jej uwadze, zresztą nie pierwszy raz.
Zanim dojdę do tematu postu chciałabym napisać coś jeszcze, ale niestety zapomniałam co.
W niedziele z nudów zajrzałam na iitv.info i jakoś tak zaciekawił mnie serial New Girl. Już po pierwszym odcinku wiedziałam, że następne będą bardzo fajne. Serial jest śmieszny, nawet bardzo a przynajmniej dla mnie :) Jeśli ktoś by chciał obejrzeć to zapraszam na: http://iitv.info/new-girl/

W serialu bardzo podoba mi się obsada. Przystojni aktorzy, którzy świetnie grają. Uważam, że oglądając New Girl można się nieźle uśmiać także zachęcam :D

Ps. Jakoś niezbyt wyszła mi ta notka, ale jakoś nie myślę dziś. Dopiero co wróciłam z rekolekcji i musze się jeszcze nauczyć na jutrzejszy sprawdzian z historii. Nie lubię historii. Na co ja poszłam do humanistycznej klasy?? Nawet nie wiem co chcę robić w przyszłości. Na maturze będę zdawać chyba geografię a to tylko dlatego, że w mojej szkole jest świetna nauczycielka. Wymagająca, bardzo niecierpliwa ale umie porządnie nauczyć. :) Ale nie wiem czy podstawę opłaca mi się zdawać..

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Moja klasa śmierdzi

Siemka!
Miałam dzisiaj nie pisać, ale jednak zostało mi jeszcze sporo czasu więc postanowiłam coś tutaj pomazać :)
Dzisiejszy dzień zaczął się nieprzyjemnie. Na matmie sprawdzian, który okazał się jedną wielką porażką. Modlę się o 2 chociaż chciałabym przynajmniej 3. Tyle się nachodziłam na te korki a ona wyleciała z takimi zadaniami. To nie jest sprawiedliwe!! "Bez pracy nie ma kołaczy" ale ja przecież pracowałam a tu lipa...
Pocieszam się jedynie tym, że całej klasie poszło beznadziejnie, ale nie każdy włożył w to taki trud i wysiłek jak ja. Buu..
Polskie okazały się fajnie :) Oglądaliśmy Tristana i Izoldę. Wiecie co? Jest to lektura, którą z przyjemnością przeczytałam. Niestety nie wyrobiłam się przed omawianiem i zdradzone mi zostały ostateczne losy bohaterów, ale na szczęście nie powiedzieli jak umrą.:P Ten Tristan to pociągający rycerz powiem Wam ;D
No a teraz do głównego wątku dzisiejszej notki. A więc nazwa mówi sama za siebie...Wiecie co nie wkurzałoby mnie to tak bardzo gdyby pierwsze klasy nie mówiły:" O human pewnie tutaj miał, bo je*bie"
Tak, tak właśnie z takimi komentarzami się spotkałam. Jeszcze niektórych zniosę ale jest pewna osoba koło której nie da się stać. Dzisiaj zanosiłam dziennik do drugiej grupy na angielski i wchodząc do klasy gdzie miałam francuski uderzył mnie smród. Tej jednej osoby przeważnie. Jestem bardzo wyczulona na takie rzeczy i higiena osobista jest dla mnie dosyć ważna, no ale przecież nie powiem: "hej śmierdzisz". Nie myślcie sobie, że jestem jakaś płytka czy powierzchowna, ale to na prawdę dla mnie stanowi duży problem. Na w-fie nie można za tą osobą biec, więc trzymam się trochę dalej. Mieliście kiedyś podobne sprawy klasowe?? :))
A po za tym mamy dzisiaj beznadziejną pogodę. Podobno ma w końcu zacząć padać śnieg!


Taką zimę chciałabym mieć :D

niedziela, 4 grudnia 2011

Gdy na dworze pochmurno

Hejka
Dzisiaj zamierzam przesiedzieć cały Boży dzień w domu. Na dworze jest brzydko, wieje wiatr i wcale nie chce mi się wychodzić na zewnątrz. 
Myślałam, że tegoroczne święta i okres przedświąteczny nie zrobią na mnie żadnego wrażenia po ostatnich świętach, które były... hmm.. nieudane. Jednak się myliłam już wczoraj poczułam delikatną magię i esencję nadciągających świąt. W radiu zaczęli puszczać świąteczne piosenki. Nawet wystrój bloga zmieniłam na zimowy jak mogliście już zauważyć. Podoba Wam się? Tapetę na pulpicie również zmieniłam na zimową. ;D
Mam nadzieję, że te święta będą udane i miło je spędzę razem z rodziną. Wiecie co mnie zawsze wkurzało w święta? Gdy szłam ulicami miasta z rodzicami a po drugiej stronie ulicy czy obok przechodziła koło mnie grupka młodzieży. Jako dziecko nie rozumiałam dlaczego nie są oni w domu, z rodziną tylko włóczą się po mieście. I nadal do końca tego nie rozumiem. Przecież raz na jakiś czas można się poświęcić i spędzić dzień z rodziną. Jaka ona by nie była, to nie zapominajmy, że nadal jest naszą rodziną. Wiem, że nie każdy przepada za swoją bo i ja nie mam idealnej rodziny, ale przecież tego się nie wybiera. Mogę sobie narzekać na nich, ale w gruncie rzeczy kocham ich i cieszę się, że są ze mną, mimo, że nie zawsze to okazuje. Kiedyś również zastanawiałam się jak to można nie lubić świąt Bożego Narodzenia? :) Teraz już wiem, że jakoś tam można, ale ja nadal je lubię. Szczerze to już nie mogę się doczekać kiedy będę ubierać choinkę, piec ciasto z mamą i zajadać się ukochanym barszczykiem z uszkami. Dzielenie się opłatkiem, i te eleganckie stroje.. Mam nadzieję, wielką nadzieję, że te święta będą takie jakie oczekuje. Chociaż domyślam się, że nie wszystko pójdzie po mojej myśli, ale jak na razie wystarcza mi same wyobrażenie "magicznych świąt". Życzę Wam aby i Wasze święta były mile spędzone.
A na zakończenie chcę jeszcze dodać, że biorę udział w konkursie u Epitomy Of  Woman. Do wygrania śliczna biżuteria. Serdecznie zachęcam :).

PS. Macie już pomysł na prezent? Ja zażyczyłam sobie od rodziców książkę z serii Czarna Seria wydawnictw Czarna Owca Camilli Lackberg "Latarnik". Z tej serii przeczytałam już kilka książek w tym trylogię Millennium Stiga Larssona oraz "Kamieniarz" Camilli Lacberg. To wspaniałe szwedzkie kryminały, które łączą kilka ciekawych wątków. Nie są to typowe kryminały. Losy bohaterów przedstawiane są z każdej możliwej strony, nie tylko zawodowej jak to często w kryminałach bywa. Camilla Lackberg pokazuje ludzką naturę kiedy nasz umysł, ciało wystawione jest na wielką próbę. Gdy tracimy kogoś bliskiego lub zostajemy obwiniani za popełnienie przestępstwa. Nie wiem jak inaczej mogłabym to opisać, bo nie mogę dobrać słów, więc możecie trochę źle to zinterpretować, ale i tak ważne jest to, że są to na prawdę dobre książki warte przeczytania. Więc gorąco polecam. Na zimowe wieczory są do idealne lektury. :) Więc to by było na tyle.

sobota, 3 grudnia 2011

Movies Like Jagger

Siems.
I widzicie, znowu ja. Chyba powróciłam do świata blogów na jakiś czas. A może tylko z nudów i tylko na weekend? Czas pokarze.
Wczoraj napisałam wyczerpującą notkę, której pisanie sprawiło mi sporo przyjemności. Takie małe wyzwolenie i obarczenie Was moimi rozterkami. A dziś nie wiem co napiszę. Coś ciekawego, nudnego? Nie wiem. W ogóle nie wiem po co cokolwiek piszę. To jest bez sensu, no ale człowiek robi tyle rzeczy bez sensownych, że aż się w głowie nie mieści. Zresztą same życie nie ma sensu. Zobaczcie, rodzimy się po to żeby umrzeć, jemy po ty by się wysrać, śpimy żeby zaraz się zmęczyć. No ale jak już jesteśmy na tym świecie a raczej powinniśmy się z tego cieszyć (tak jest umownie przyjęte) to trzeba coś z nim zrobić ciekawego. Macie jakieś pomysły? Bo ja jak na razie to nie wykorzystuje w pełni swojego życia. Nie wiem nawet na co mi wspomnienia kiedy jestem przekonana, że na starość gdy ze chcę mi się powspominać to nic z tego nie będzie, bo pewnie będę miała Alchajmera. :) Już teraz wystarczająco dużo rzeczy zapominam, więc mogę sobie wyobrażać jaka będzie jesień mojego życia.
Wiecie, co? Dziewczyny to są jednak głupie. Upatrzą sobie jakiegoś idiotę i później przez niego cierpią. Wkurza mnie to tym bardziej, że i ja tak mam. To straszne, ale czasem lubię sobie powzdychać i łudzić się, że kiedyś on mnie pocałuje. Tak, dziewczyny są okropnie naiwne. Już mi się nie chce tego uzasadniać, sami sobie odpowiedzcie na to. Każdy uważa inaczej, ale przecież istnieje coś takiego jak wolność słowa. Ta.. wolność słowa.. powiesz coś złego i zaraz rzucają Ci się do szyi jak stado wygłodniałych wilków i zapomnij o jakiejkolwiek wolności słowa.
Więc co do nazwy postu to uwielbiam tą piosenkę. Dzisiaj cały czas ją nucę, a wokalista zespoły Maroon 5 to niezłe ciacho :D
Tak jakby ktoś miał ochotę posłuchać :))

piątek, 21 października 2011

Hi

W końcu się pojawiłam. Nie lubię zaniedbywać tak bloga, bo potem mam więcej roboty.
Uczę się języka angielskiego w praktyce a nie w teorii. :) Mój angielski był w oklepanym stanie ale moja koleżanka zaproponowała żebym zaczęła pisać z jej kolegą z US. No to okej :D Na początku niezły stresik, bo ja przecież nic nie umiem!!! Ale jakoś daję radę ;)) Czasem pomagam sobie słownikiem, translatorem, książkami i różnymi internetowymi stronami w stylu "angielski dla początkujących". I wiecie co?? Idzie mi coraz lepiej.. :)

A co do poprzedniego postu to wcale nie chodziło mi o szkołę. Przynajmniej nie o nadmiar nauki, bo z tym nie mam problemu. Jest tego więcej ale bez przesady ja się jakoś wyrabiam. Oczywiście zdążyłam zarobić już dwie gały, ale na pewno nie jestem zagrożona :D Oceny mam trochę słabsze niż w gimnazjum (chociaż z polskiego mam lepsze, same piąteczki) ale rozumiem to..
6 lekcji tygodniowo j. polskiego i przez cały tydzień na okrągło o miłości i cierpieniu.
" Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;"

Uwielbiam ten fragment z Hymnu o miłości.. 

środa, 19 października 2011

Nie ma mnie.!

Cześć!!
Tytuł posta mówi sam za siebie. Nie ma mnie!! W ogóle tu nie zaglądam.. Nie mam na to czasu. Już i tak męczą mnie wyrzuty sumienia, że tak strasznie Was zaniedbuje. Przepraszam bardzo, ale ten tydzień niestety jest ciężki. Wczoraj spr. z angielskiego, dziś miał być z biologii (ale przełożyliśmy), jutro z matmy a w piątek.. Jeszcze nie wiem co będzie w piątek ale na pewno dużo nauki. Do tego dochodzą jeszcze inne przedmioty, z których również trzeba się nauczyć. Np. dzisiaj dostałam banie z geografii za brak pracy domowej.. Świetny początek dnia.. 8 godzin w szkole ale dwie pierwsze lekcje były beznadziejne. Nie dość, że ta pała to jeszcze zajęto mi moją ławkę na fizyce!! 
I ogółem jest beznadziejnie.. Jest mi smutno, jest mi źle.. :(( 
W tej chwili mam ochotę pozbyć się wszystkich uczuć.... Nienawidzę gdy coś jest tak blisko na wyciągnięcie ręki a zarazem tak daleko. A jeszcze gorzej jest wtedy gdy tego pragnę :(
Nie wystarcza mi już nawet pocieszanie samej siebie. A myślałam, że jest już dobrze.. To wszystko jest do bani.. Dlaczego ciągle o tym myślę???.....

xoxo

sobota, 8 października 2011

:)

Cześć :)
Dziś chciałabym pokazać Wam mój zestaw. Bardzo bym prosiła o szczere opinie :)
Dodam tylko, że bluzka i naszyjnik miały być trochę inne ale, że nie znalazłam niczego lepszego to wzięłam te :). Bluzka moim zdaniem nie powinna się świecić. Też tak uważacie? :P
Do pracy
W poniedziałek idę już do szkoły. Mam do napisania kilka zaległych kartkówek i sprawdzian z historii ale to na szczęście nie są trudne rzeczy. 40 słówek z angielskiego, procenty z matmy i z historii to starożytny wschód. Dobrze, że uczyłam się systematycznie z czego jestem bardzo dumna ;d. W związku z tym mam mniej nauki. Ale i tak jest jej dużo. Zaraz zrobię sobie test sprawdzający wiadomości z biologii bo inaczej nigdy się nie przekonam czy się czegoś nauczyłam czy nie. A materiału jest baardzo dużo.. 
Jak Wam mija weekend? Ja ten jeszcze muszę przesiedzieć w domu -.- Ostatnie dni kuracji ;)) Chociaż i tak nie jestem całkowicie zdrowa, ale do szkoły iść już muszę i nawet chcę :) Za dużo rzeczy mnie ominie :P 
Skończyłam oglądać Plotkarę i czekam na kolejne odcinki. Sezon piąty zapowiada się bardzo ciekawie :d. Czekanie wynagradzam sobie oglądając Pretty Little Liars i muszę Wam powiedzieć, że zaczyna mnie to wciągać :P.
Paskudną mamy pogodę prawda?? Zimno mi jest a wyjęłam już nawet "zestaw zimowy" (czyt. grube bambosze i ciepłe sweterki) a po nogach nadal mi wieje. :P
Okej to chyba wszystko na dziś. Jeszcze raz bardzo Was proszę o szczere opinie co do mojego zestawu :) 
Miłego dnia ;**

Edit: Biorę udział w konkursie u burbery. Zaglądajcie KLIK!! 
Oto buty,które sobie wybrałam :)



czwartek, 6 października 2011

Stara Mydlarnia

Hej!! :)
Ale ze mnie ranny ptaszek ;)) Nie ma to jak dodawać post o godzinie 8:55. Ale można przecież i wcześniej. 
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam produkty z firmy Stara Mydlarnia. Chciałabym nawiązać współpracę ale przy mojej liczbie wyświetleń i jakichkolwiek odwiedzin jest to raczej nie możliwe :) Zresztą nie wiem. Nie znam się i nigdy nie robiłam podobnych rzeczy. Wiecie jak to jest gdy mieszka się w małym mieście. Wszystko Cię omija O.o.. Ale to się zmieni w przyszłości. Na dziś dzień marzy mi się mieszkać we Wrocławiu :)). Chciałabym pójść tam na studia. Wiecie co?? Wczoraj zdałam sobie sprawę, że chce być stylistką albo projektantką. Muszę poszukać takiego kierunku na studia. Jak myślicie opłaca się?? Albo chciałabym być jeszcze redaktor naczelną jednego z pism o modzie ;)) Ale zadowolę się także jakimś innym pismem. :) 
No bo odskoczyłam trochę od tematu posta. Zapraszam wszystkich na stronę mydla.pl
Nie zniechęcajcie się od razu, bo niektóre produkty są dosyć drogie ale można znaleźć wiele rzeczy o przystępnej cenie. Ja na urodziny dostałam czekoladowy płyn do ciała, kawior i sól z tej firmy i byłam zadowolona. Ten zapach odprężał jak żaden inny i brakuje mi teraz tego uczucia. Postaram się coś kupić sobie albo znowu uprosić kogoś na prezent urodzinowy ^^. 
No i jeszcze małe zdjęcie kilku produktów :)) Tak na zachętę :P 
 I to by było na tyle. Dzisiaj już chyba nic więcej nie dodam, ale kto wie?? Może wpadnie mi ciekawy pomysł do głowy i napiszę do Was :)))

sobota, 1 października 2011

W oczach się mieni

Dobry wieczór! :)
W poprzednim poście pisałam Wam o opowiadaniu, które szykuje. Niestety w tym tygodniu nie będzie możliwe pokazanie go Wam z tej racji, że mam za dużo nauki na poniedziałek. Po za tym staram się nie przemęczać mojego mózgu ;)) wystarczająco dużo napracuje się w tym roku, jak i w następnym i w następnym.. ale na szczęście są wakacje!! Do których jeszcze daleko :(..
A nawiązując do tematu postu to mamy piękną jesień!! Wszędzie jest kolorowo, ciepło i przyjemnie. Warto wybrać się na dłuugi spacer przed typowymi jesiennymi deszczami, które ponoć mają zawitać do nas we wtorek z czego nie specjalnie się cieszę. 
Mam dla Was kilka cieplusich zdjęć :) Oczywiście, nie są one mojego autorstwa.. jak już wspominałam, nie mogę zebrać się i wyjść na dwór z aparatem. Nie wiem co się ze mną dzieje :// Ale może uda mi się wyjść w poniedziałek chociaż na chwilę (jeśli nie zapomnę).



Prawda, że jesień jest wspaniała?? Aż miło popatrzeć. 
A co jest po jesieni- zima!
Lubicie zimę?? Ja raczej tak :) Uważam, że każda pora roku jest fajna, bo każda ma swój własny urok :)).
I dzisiaj nie rozpisuję się za bardzo. Więc na tym kończę :)
Dobranoc !!