Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 kwietnia 2012

What happened?

JAK MAŁO jest blogów ciekawych. To  może się wydać obraźliwe, ale przecież dla mnie przynajmniej jest to miejsce gdzie mogę sobie powiedzieć co myślę. Co drugi blog to moda i moda. Wkurzające, bo ile można czytać w kółko o tym samym. Tym bardziej, że jakość niektórych jest dosyć niska w porównaniu z prawdziwymi modowymi blogami. Mój blog to zbieranina wszystkiego. Jedyne czego tu jeszcze nie było to przepisów kulinarnych. Ja również piszę dosyć nieciekawie, bo kogo obchodzi moje życie? Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach ludzie mają skłonność do opowiadania o sobie na różnych forach, blogach i portalach. Czym to jest spowodowane? Moim zdaniem to wina (nie wina, bo nie można obarczać winą technologii i postępu w nauce) samego człowieka. Założeniem Internetu było zbliżenie do siebie ludzi na całym świecie. No i co z tego skoro w swoim własnym życiu oddalamy się od tych, którzy są nam najbliżsi. I to pomiędzy ludźmi, których widzimy na ulicy dzieli nas wielka przepaść, tysiące kilometrów. Co za paradoks, nie uważacie? Nawet słowo SPOŁECZEŃSTWO nabiera innego znaczenia. Spójrzcie na społeczność internetową a na tą prawdziwą. I teraz sami sobie odpowiedzcie, które z tych dwóch jest bliższe prawdy społeczeństwu. Takiemu słownikowemu znaczeniu tego słowa. Odpowiedź chyba każdy już zna. I tu rodzi się kolejne pytanie. Dlaczego łatwiej nam rozmawiać z kimś kogo nie widzimy? Czy w rozmowie nie jest ważny kontakt wzrokowy, dykcja, gestykulowanie itp? Nie wiem jak Wy uważacie, ale moim zdaniem Internet ma więcej wad niż zalet. Co gorsza nie podoba mi się, że świat tak szybko się unowocześnia, staje się taki techniczny. Kopiemy sobie dołki pod samymi sobą. Nowoczesne gry interaktywne, które mają pomóc w rozwoju dziecka nie są niczym innym niż praniem mózgu. 
Mówi się, że dziecko rodzi się mądre a głupieje gdy przychodzi mu się uczyć (pozwoliłam sobie na drobną zmianę w tym powiedzonku). I czy nie jest tą prawdą? Te wszystkie urządzenia, gry komputerowe, zabawy pozbawiają dziecka kreatywności. Chyba każdy pamięta swoje dzieciństwo. Jakie było? Czy ktoś siedział przed komputerem całymi dniami? Ja dostałam komputer dopiero w drugiej klasie, bez internetu z wgranym Ice Tower i Paintem, na którym uwielbiałam tworzyć swoje dzieła. Mimo wszystko komputer wtedy był dla nas zbędną rzeczą. Przesiadywało się na dworze, bawiło z innymi dzieciakami, śmiało i dokazywało w tym prawdziwym, realnym świecie. Kto z Was nie miał zdartych kolan, strupów i mnóstwa siniaków? A teraz? Wszystko jest takie sterylne i bezosobowe. Sami widzimy tą zmianę. Wystarczy spojrzeć na szkoły. Wielu z Was zapewne twierdzi, że po roczniku 95 czy 96 poziom inteligencji spada. Ja uważam, że mój rocznik (95) to ostatni normalny, z jako tako normalnymi osobami. Wystarczy jak pójdę w niedzielę do Kościoła widzę kandydatów do bierzmowania. Dziewczyny w szpilkach, na obcasach, koturnach, wymalowane, tlenione lub czarne (you know what I mean ;d) a chłopaki nie lepiej JP, JP na 100% słuchają tego gówna a jak przyjdzie co do czego to gdzie będą szukali pomocy? Chyba w dupie ;/ Papierosy, wóda, seks nieodłączne elementy współczesnego nastolatka. A społeczeństwo głupieje i niedługo zamiast się rozwijać cofniemy się do epoki kamienia łupanego. Hohoho będziemy bić się maczugami i chodzić w skórce ze zwierzaka owiniętych wokół genitaliów :D 
Na ten temat można by jeszcze tyle mówić Nawet kanony lektur. Z jednej strony chcą wszystko modernizować, unowocześniać a z drugiej każą nam czytać "serce literatury polskiej" i nie tylko. Tutaj także następny czynnik ogłupienia. Rodzi się przez TAKIE (wiecie jakie:D) lektury niechęć do czytania. Przyznam szczerze, że gdyby nie Zmierzch (tak, tak.. bla,bla,bla oklepane wszyscy wiemy o co kaman) to nie sięgnęłabym po żadną książkę a teraz nie czytałabym tych moich ukochanych kryminałów. 
Tak na marginesie cieszę się, że mam swoich znajomych, którzy przynajmniej posiadają jakąś inteligencję i można z nimi normalnie porozmawiać. A wkoło to bardzo dużo Osiołków Matołków ;D 
Nie wiem czy zauważyliście, ale bardzo szybko zmieniam temat. Chociażby dziś zaczęłam od blogów skończyłam na niszczącym się społeczeństwie :) 

poniedziałek, 12 marca 2012

Ja

Pora już późna lecz dopiero teraz zebrało mi się na pisanie. Nie odzywałam się długo bo nie miałam co pisać.
Jestem przeziębiona i nie idę jutro do szkoły. Postanowiłam zrobić sobie dodatkowy dzień wolnego. Jakoś nie mam ochoty jutro rześko, z uśmiechem na twarzy maszerować do szkoły. Tym bardziej, że jutrzejsze lekcje są nieznośnie a dzień w szkole potwornie się dłuży. Niestety plan godzin na poniedziałek został ułożony w sposób fatalny dla uczniów. Jedyne czego żałuję to to, że nie będzie mnie na w-fie. Niestety jest ich tylko 3 w tygodniu.. Jak dla mnie to stanowczo za mało. Szczególnie gdy na sali jest tyle osób, że nie sposób jest nawet zrobić normalnej lekcji. Te 45 minut służy mi do wykazania się w siatkówce lub świrowania z koleżankami z przeciwnej klasy. I od czasu do czasu pojawiają się pewne urozmaicenia w przeróżnej postaci.. ;))
No ale to nie o tym dziś chciałam napisać. Pomysł na notkę nie jest w najmniejszym stopniu moim pomysłem. Zainspirowana zostałam przez Davida ( nie linkuję, bo mi się nie chce). Mianowicie mam zamiar przybliżyć Wam trochę obraz mojej osoby. Chcę powiedzieć Wam parę słów o mnie :).
Nie będzie to łatwe zadanie, bo zupełnie nie radzę sobie w mówieniu o sobie. Więc od czego tu zacząć...
Dobra już wiem.

Ciężko mi napisać coś o sobie, bo ciągle się zmieniam. Niektóre zmiany są większe, niektóre nie. Jestem osobą dziwną. Jeszcze nikt nie pojął do końca mojego sposobu rozumowania i mojej logiki, której czasem nie cierpię.
Mam pewne priorytety, jak każdy. Już dawno nauczyłam się, że bycie przesadnie miłą osobą nie jest najlepszym rozwiązaniem na zdobycie nowych kontaktów. A może tak jest tylko w moim przypadku? Więc, nie służy mi być wielce miłą. Jestem miła dla tych, którzy są dla mnie mili i szanuję tych, którzy szanują mnie. Staram się być obiektywna i nie oceniać ludzi z pozoru jednak mam pewne uprzedzenia, które nieraz komplikowały mi życie utrudniając pewne rzeczy.. Można powiedzieć, że niepotrzebnie się odzywam i sama sobie robię problemy. Nie lubię siebie wychwalać. Mówią mi, że jestem inteligentną, bystrą i mądrą osobą. Popieram ludzi, którzy według mnie robią dobrze, tak jak należy. Nie palę papierosów i nie piję alkoholu. Te rzeczy mnie nie ciągną. To może śmieszne, ale nie popadam w uzależnienia. Staram się zawsze zachować racjonalne myślenie i umiar. Lubię mieć kontrolę więc jeśli wsiadam na jakąś kolejkę to pewnie domyślacie się jak mogę się czuć :P. Jestem trochę za dojrzała jak na swój wiek. Nie robię tego co typowe osoby w moim wieku. Nie kręci mnie bycie na przymus "oryginalnym". Z tego co zauważyłam dużo osób chce się wyróżniać z tłumu a niestety robią to w taki sam sposób jak inni.. Na co dzień jestem wesołą, pełną życia i entuzjastyczną osobą. Mam dziwne rozkminy i pomysły. Mówią mi, że zyskuję przy bliższym poznaniu. Nie jestem osobą charyzmatyczną i nawiązywanie nowych kontaktów stanowi dla mnie niemały problem. Nauczyłam się więc (jak już wcześniej wspominałam), że lepiej nie być miłą dla wszystkich, bo oni to źle odbierają. Więc jestem po prostu sobą. Nienawidzę kłamstwa (toleruję tylko to w słusznej sprawie) i obgadywania. Stronię od osób, dla których to ulubione zajęcie. Nie lubię być od kogoś zależna. Lubię sprawować kontrolę także nad innymi ale w niewielkim stopniu. Nie wykorzystuję ludzi (czasem tylko jak nie chce mi się iść do szafki po strój) i nie lubię być wykorzystywana. Czasem jestem bardzo chamska i uszczypliwa. Lubię dokuczać czasem ludziom :P. Ludzie mnie szanują tylko dlatego, że się o to postarałam. Nie lubię być w centrum uwagi. Unikam rozgłosu. Jednak głośno mówię to co myślę. Mówię co mi się nie podoba. Nie lubię jeśli ktoś wykorzystuje słabszych, którzy nie potrafią się obronić. Zazwyczaj staję w ich obronie i tym samym przysparzam sobie wrogów.  Czasem kłócę się za innych. Czasem daję się ponieść emocjom co przeważnie niesie za sobą złe skutki. Jeśli chodzi o chłopaków.. To tu jest mój dramat. Nie umiem flirtować a nawet normalnie z niektórymi rozmawiać. Zazwyczaj nie przejmuję się opinią innych ale jeśli chodzi o chłopaków to jakoś często na nią zwracam uwagę. Mam wrażenie, że każdy wokół mnie myśli, że jak tylko rozmawiam z jakimś chłopakiem to już jestem w nim zakochana O.o. Jeśli chodzi  o przyjaźń to na tym polu jestem dobra. Staram się być przykładną przyjaciółką. Nie oceniam tylko słucham jeśli ktoś ma mi coś do powiedzenia. Nie traktuję nikogo jak jakieś wybryki natury tylko dlatego, że ma myślenie odmienne niż moje. Nie jestem rasistką. Nie jestem też konserwatystką. Lubię zmiany jeśli przynoszą coś dobrego. Czasem jestem tchórzem. Nie lubię tego w sobie ale nie pisane mi jest być osobą odważną i ryzykowną. Wolę stabilizację. Proszę jednak nie mylić tutaj z monotonią. Jeśli coś jest za długo takie same to też jest źle więc od czasu do czasu zdarza mi się zrobić coś spontanicznego. Jestem też leniwa i to bardzo. Uwielbiam marzyć i odlatywać do swojego własnego świata. Czytam dużo książek przeważnie są to kryminały, thrillery itp. Lubię rywalizację. To mój napęd. Wtedy mam więcej siły i skupiam się w 100% na swoim celu. Ale umiem też przegrywać, porażka to dla mnie nie koniec świata a jedynie nauczka, przestroga na przyszłość. Nie zawszę muszę być numerem jeden. Nawet tego nie lubię.  Strasznie boję się burz jednak są dla mnie bardzo fascynujące tak samo jak inne zjawiska pogodowe. To dziwne xd. Staram się nie iść za tłumem i mieć swoje własne zdanie. Jestem osobą aspołeczną. Nie stanowię wspólnoty ze swoją klasą, nie lubię organizacji, ugrupowań itp. Jeśli chodzi o pomaganie innym to wolę to robić na własną rękę, tak jak będzie mi to odpowiadać niż robić to w grupie np. jak KSM. Lubię ludzi szczerych, ambitnych, inteligentnych, towarzyskich i zabawnych. W pewnym stopniu wyznaję zasadę "oko za oko, ząb za ząb" ale TYLKO w pewnym, niewielkim stopniu. Wszystko zależy od sytuacji. Nie lubię ludzi głupich. Nie jestem dla nich nie miła. Czasem tylko rozmawiając z takimi zdarza mi się robić z nich jeszcze większych głupków. To śmieszne, ale bardzo często robię to nieświadomie więc staram się unikać rozmowy z takimi osobami. Moja klasa jest niestety pełna takich osób. Klasa humanistyczna :/ I co tu się dziwić jeśli ktoś nie widzi różnicy między filmem trwającym 160 godzin a 160 minut.. I to by było chyba na tyle. Powiedziałam i tak dużo na swój temat a to pewnie nie wszystko :)

A teraz podziwiam tych, którzy to przeczytali! :)

Jeszcze takie wiosenne zdjęcie znalezione na czyimś blogu. Tak dla urozmaicenia :D

 

sobota, 7 stycznia 2012

Rzadkość.



Nie mogę wytrzymać na dłuższą metę bez pisania. Dlatego co chwila tu zaglądam mimo, że nie zawsze wiem o czym pisać. W koło tyle się dzieję a ja siedzę i zastanawiam się co napisać. Po co mi wałkować przez większość oblegany temat mody czy kosmetyków. Nie jestem w tym specjalistką więc nie będę już tutaj wypisywać takich rzeczy.. No chyba, że mi będzie bardzo zależeć :D Bo jakby nie patrzeć wciąż jestem dziewczyną i jakieś tam kobiece usposobienie posiadam. :)
Kochana weno wróciłaś do mnie! Ma genialny pomysł w głowie jednak waham się go zrealizować. Dlaczego?? Ponieważ zadanie to wymaga bardzo dużo wysiłku, chęci i cierpliwości. Podołam?? I tutaj zaczyna się mój problem. NIE WIEM. Tyle razy już próbowałam w czymś wytrwać ale szybko mi się coś nudzi. To dziwne, że jestem już tyle czasu na blogu. Ale wracając do mojego przedsięwzięcia. Planuje wziąć się za to latem gdy będę miała dużo czasu, chęci i siły. Po pierwsze nie chcę zrobić tego na odwal. Muszę się postarać. Wiem, wiem.. wszystko co teraz piszę jest takie tajemnicze ale na razie nikogo bliżej nie wprowadzam w mój tajny pomysł ze względu na to, że zawsze jest tak gdy jak komuś coś powiem a ktoś na mnie liczy to nie daję rady. Więc na razie nie puszczam farby. ;)
Dlatego nie lubię postanowień. Ciężko w nich wytrwać.
NIE POTRAFIĘ pisać o czymś co mnie nie interesuje. Jak na samym początku wspomniałam- nie wytrzymuję bez pisania. Wzięłam się za takie łatwe, lekkie i można by powiedzieć, że również przyjemne pisanie. Piszę sobie o jakiejś grupie nastolatek i takie tam.. Wiecie takie młodzieńcze bazgroły. Ale, powtarzam, nie potrafię pisać o czymś co mnie nie interesuje. W związku z tym nie mogę pisać i o tej młodzieży. Moim powołaniem jest kryminał i nic na to nie poradzę. A że ciężko jest napisać dobry kryminał to na razie się za coś takiego nie biorę. Nie będę się kompromitować. Wiem co nie co o pewnych rzeczach ale wciąż za mało, żeby napisać coś dobrego i poprawnego rzeczowo, bo przy mojej wiedzy, która dopiero kwitnie, zapewne zrobiłabym masę błędów rzeczowych ;)).

ZA MAŁO JEM, tak mówi moja mama.. Ale co ona tam wie.. przecież nie widzi jak zajadam się słodyczami, które uwielbiam. To jest pewne, że w przyszłości będę cukrzykiem, ale co mi tam! Jestem uzależniona od słodyczy ;)) Mama mówi, że schudłam O.o a ja się pytam gdzie?? Przy takiej dawce cukru jakiej sobie dziennie zapewniam mogę tylko tyć! Na szczęście mam w miarę dobrą przemianę materii i nie odkłada mi się dużo tłuszczyku. Mogłabym schudnąć w nogach. Tak. Nie lubię swoich nóg mimo, że niektóre koleżanki prawią mi komplementy na ich temat (chcą się podlizać). Koleżanek też nie lubię. Ogólnie nie lubię swojej klasy. Banda dzieciaków urwanych z choinki. Oczywiście nic nie mam do ich sposobu bycia, chyba, że wiąże się to z higieną. To już co innego.. Już Wam pisałam wcześniej, że mam śmierdzącą klasę.. Och jak było przyjemnie 2 stycznia gdy nie było pewnych osób. Klasa od razu stała się bardziej świeża.. Nie myślcie sobie, że jestem jakąś zołzą i że kogoś dyskryminuje. Jakbyście poczuli tobyście zrozumieli.. ;]
Nie źle się dzisiaj rozpisałam. W zasadzie nie wiem do czego ta druga część o mojej przemianie materii i całej reszcie. Tak czasem Was po zasmucam pierdołami z mojego życia.


niedziela, 11 grudnia 2011

:O

Siemka!
Zawsze mam problem z rozpoczęciem notki. Zresztą chyba jak z całą resztą. Dziwne, że nie daje mi to tak wielkiej satysfakcji jak chciałabym aby dawało.
To dołujące, że zleciało już pół roku szkolnego. To już pół 1 klasy LO.. kiedy?? Czas ucieka tak szybko a ja nie zrobiłam nic z tego co chciałam. Mam teraz dwie opcje albo wziąć się porządnie w garść i dopiąć swego albo zapomnieć i odpuścić. Wiem, że pewnie każdy z Was będzie doradzał mi pierwszą opcję, ale to wcale nie jest takie łatwe. Nie wiem czy będę miała w sobie tyle uporu i siły aby zrobić to co zamierzam. Wszystko to brzmi tak podejrzanie i zapewne wyprowadzam Was tym z równowagi bo nie wiecie o co chodzi. Ale jakie problemy może mieć nastolatka?? Oczywiście chodzi o chłopaka ;) Jednak nie będę się w to bardziej zagłębiać, bo to takie chyba zbyt prywatne sprawy..;pp A po za tym nigdy nie byłam chętna mówić komuś bliskiemu o swoich uczuciach a co dopiero obcym ludziom. :D Więc zostawiam już ten temat.
Chyba wiem co chcę robić po szkole. Interesuje się kryminologią ( proszę nie mylić z kryminalistyką) i szukam jakiegoś zajęcia z tym związanego. Jednak kryminologia to zaledwie praktyka na prawie. A nie bardzo chcę iść na prawo, bo do tego trzeba robić później te specjalizacje czy coś innego. Więc znalazłam pewną szkołę, która mnie zainteresowała. Mianowicie chodzi mi o Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. Dlaczego akurat w Szczytnie?? To jest jedna wada. Nie chcę studiować w Szczytnie. Szukałam podobnej szkoły w Warszawie ale nie natknęłam się na taką, która by mi oferowała to co oferuje ta w Szczytnie. Jak na razie się nie śpieszę, ale powoli muszę wiedzieć w jakim kierunku chcę zmierzać. I jedyne co mnie nurtuje to to, że nie wiem co mam zdawać na maturze? Oczywiście będzie sprawdzian fizyczny ale to swoją drogą. Nie jestem pewna co do biologii ale to bardziej przy kryminalistyce. Hmmm.. macie jakieś sugestie??
A tym czasem wracając już do teraźniejszości to biorę się za naukę.
Czeka mnie maasa pracy w tym tygodniu. Wczoraj zauważyłam, że cały tydzień mam zawalony kartkówkami i sprawdzianami, do tego korki z matmy i dentysta.. :O Z góry mówię, że mogę nie mieć czasu na dodawanie postów w ciągu tygodnia więc bardzo prawdopodobne, że wrócę do Was dopiero za tydzień :))
Miłego wieczorku!!

niedziela, 4 grudnia 2011

Gdy na dworze pochmurno

Hejka
Dzisiaj zamierzam przesiedzieć cały Boży dzień w domu. Na dworze jest brzydko, wieje wiatr i wcale nie chce mi się wychodzić na zewnątrz. 
Myślałam, że tegoroczne święta i okres przedświąteczny nie zrobią na mnie żadnego wrażenia po ostatnich świętach, które były... hmm.. nieudane. Jednak się myliłam już wczoraj poczułam delikatną magię i esencję nadciągających świąt. W radiu zaczęli puszczać świąteczne piosenki. Nawet wystrój bloga zmieniłam na zimowy jak mogliście już zauważyć. Podoba Wam się? Tapetę na pulpicie również zmieniłam na zimową. ;D
Mam nadzieję, że te święta będą udane i miło je spędzę razem z rodziną. Wiecie co mnie zawsze wkurzało w święta? Gdy szłam ulicami miasta z rodzicami a po drugiej stronie ulicy czy obok przechodziła koło mnie grupka młodzieży. Jako dziecko nie rozumiałam dlaczego nie są oni w domu, z rodziną tylko włóczą się po mieście. I nadal do końca tego nie rozumiem. Przecież raz na jakiś czas można się poświęcić i spędzić dzień z rodziną. Jaka ona by nie była, to nie zapominajmy, że nadal jest naszą rodziną. Wiem, że nie każdy przepada za swoją bo i ja nie mam idealnej rodziny, ale przecież tego się nie wybiera. Mogę sobie narzekać na nich, ale w gruncie rzeczy kocham ich i cieszę się, że są ze mną, mimo, że nie zawsze to okazuje. Kiedyś również zastanawiałam się jak to można nie lubić świąt Bożego Narodzenia? :) Teraz już wiem, że jakoś tam można, ale ja nadal je lubię. Szczerze to już nie mogę się doczekać kiedy będę ubierać choinkę, piec ciasto z mamą i zajadać się ukochanym barszczykiem z uszkami. Dzielenie się opłatkiem, i te eleganckie stroje.. Mam nadzieję, wielką nadzieję, że te święta będą takie jakie oczekuje. Chociaż domyślam się, że nie wszystko pójdzie po mojej myśli, ale jak na razie wystarcza mi same wyobrażenie "magicznych świąt". Życzę Wam aby i Wasze święta były mile spędzone.
A na zakończenie chcę jeszcze dodać, że biorę udział w konkursie u Epitomy Of  Woman. Do wygrania śliczna biżuteria. Serdecznie zachęcam :).

PS. Macie już pomysł na prezent? Ja zażyczyłam sobie od rodziców książkę z serii Czarna Seria wydawnictw Czarna Owca Camilli Lackberg "Latarnik". Z tej serii przeczytałam już kilka książek w tym trylogię Millennium Stiga Larssona oraz "Kamieniarz" Camilli Lacberg. To wspaniałe szwedzkie kryminały, które łączą kilka ciekawych wątków. Nie są to typowe kryminały. Losy bohaterów przedstawiane są z każdej możliwej strony, nie tylko zawodowej jak to często w kryminałach bywa. Camilla Lackberg pokazuje ludzką naturę kiedy nasz umysł, ciało wystawione jest na wielką próbę. Gdy tracimy kogoś bliskiego lub zostajemy obwiniani za popełnienie przestępstwa. Nie wiem jak inaczej mogłabym to opisać, bo nie mogę dobrać słów, więc możecie trochę źle to zinterpretować, ale i tak ważne jest to, że są to na prawdę dobre książki warte przeczytania. Więc gorąco polecam. Na zimowe wieczory są do idealne lektury. :) Więc to by było na tyle.

piątek, 21 października 2011

Hi

W końcu się pojawiłam. Nie lubię zaniedbywać tak bloga, bo potem mam więcej roboty.
Uczę się języka angielskiego w praktyce a nie w teorii. :) Mój angielski był w oklepanym stanie ale moja koleżanka zaproponowała żebym zaczęła pisać z jej kolegą z US. No to okej :D Na początku niezły stresik, bo ja przecież nic nie umiem!!! Ale jakoś daję radę ;)) Czasem pomagam sobie słownikiem, translatorem, książkami i różnymi internetowymi stronami w stylu "angielski dla początkujących". I wiecie co?? Idzie mi coraz lepiej.. :)

A co do poprzedniego postu to wcale nie chodziło mi o szkołę. Przynajmniej nie o nadmiar nauki, bo z tym nie mam problemu. Jest tego więcej ale bez przesady ja się jakoś wyrabiam. Oczywiście zdążyłam zarobić już dwie gały, ale na pewno nie jestem zagrożona :D Oceny mam trochę słabsze niż w gimnazjum (chociaż z polskiego mam lepsze, same piąteczki) ale rozumiem to..
6 lekcji tygodniowo j. polskiego i przez cały tydzień na okrągło o miłości i cierpieniu.
" Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;"

Uwielbiam ten fragment z Hymnu o miłości.. 

środa, 19 października 2011

Nie ma mnie.!

Cześć!!
Tytuł posta mówi sam za siebie. Nie ma mnie!! W ogóle tu nie zaglądam.. Nie mam na to czasu. Już i tak męczą mnie wyrzuty sumienia, że tak strasznie Was zaniedbuje. Przepraszam bardzo, ale ten tydzień niestety jest ciężki. Wczoraj spr. z angielskiego, dziś miał być z biologii (ale przełożyliśmy), jutro z matmy a w piątek.. Jeszcze nie wiem co będzie w piątek ale na pewno dużo nauki. Do tego dochodzą jeszcze inne przedmioty, z których również trzeba się nauczyć. Np. dzisiaj dostałam banie z geografii za brak pracy domowej.. Świetny początek dnia.. 8 godzin w szkole ale dwie pierwsze lekcje były beznadziejne. Nie dość, że ta pała to jeszcze zajęto mi moją ławkę na fizyce!! 
I ogółem jest beznadziejnie.. Jest mi smutno, jest mi źle.. :(( 
W tej chwili mam ochotę pozbyć się wszystkich uczuć.... Nienawidzę gdy coś jest tak blisko na wyciągnięcie ręki a zarazem tak daleko. A jeszcze gorzej jest wtedy gdy tego pragnę :(
Nie wystarcza mi już nawet pocieszanie samej siebie. A myślałam, że jest już dobrze.. To wszystko jest do bani.. Dlaczego ciągle o tym myślę???.....

xoxo

niedziela, 9 października 2011

Cofamy się w czasie...

Siemka!!
Dzisiaj mam dla Was coś specjalnego. Pomysł ten wpadł mi do głowy wczoraj wieczorem gdy starałam się zasnąć. Aby go nie zapomnieć zapisałam sobie w telefonie. Ale nie zapomniałam :)) 
Dzieciństwo... czy pamiętacie jakie było wspaniałe?? Ile rzeczy mogliśmy robić, jak mało wiedzieliśmy i jak mało nas obchodziło. Beztroskie życie, zabawa do upadłego... Można by oddać wszystko za choć jeszcze jeden dzień dzieciństwa. Ale prawda jest taka, że tak się nie da więc z racji tego postanowiłam kapkę dzieciństwa wprowadzić na mojego bloga i przypomnieć Wam wszystkim o...

czwartek, 6 października 2011

Stara Mydlarnia

Hej!! :)
Ale ze mnie ranny ptaszek ;)) Nie ma to jak dodawać post o godzinie 8:55. Ale można przecież i wcześniej. 
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam produkty z firmy Stara Mydlarnia. Chciałabym nawiązać współpracę ale przy mojej liczbie wyświetleń i jakichkolwiek odwiedzin jest to raczej nie możliwe :) Zresztą nie wiem. Nie znam się i nigdy nie robiłam podobnych rzeczy. Wiecie jak to jest gdy mieszka się w małym mieście. Wszystko Cię omija O.o.. Ale to się zmieni w przyszłości. Na dziś dzień marzy mi się mieszkać we Wrocławiu :)). Chciałabym pójść tam na studia. Wiecie co?? Wczoraj zdałam sobie sprawę, że chce być stylistką albo projektantką. Muszę poszukać takiego kierunku na studia. Jak myślicie opłaca się?? Albo chciałabym być jeszcze redaktor naczelną jednego z pism o modzie ;)) Ale zadowolę się także jakimś innym pismem. :) 
No bo odskoczyłam trochę od tematu posta. Zapraszam wszystkich na stronę mydla.pl
Nie zniechęcajcie się od razu, bo niektóre produkty są dosyć drogie ale można znaleźć wiele rzeczy o przystępnej cenie. Ja na urodziny dostałam czekoladowy płyn do ciała, kawior i sól z tej firmy i byłam zadowolona. Ten zapach odprężał jak żaden inny i brakuje mi teraz tego uczucia. Postaram się coś kupić sobie albo znowu uprosić kogoś na prezent urodzinowy ^^. 
No i jeszcze małe zdjęcie kilku produktów :)) Tak na zachętę :P 
 I to by było na tyle. Dzisiaj już chyba nic więcej nie dodam, ale kto wie?? Może wpadnie mi ciekawy pomysł do głowy i napiszę do Was :)))

sobota, 1 października 2011

W oczach się mieni

Dobry wieczór! :)
W poprzednim poście pisałam Wam o opowiadaniu, które szykuje. Niestety w tym tygodniu nie będzie możliwe pokazanie go Wam z tej racji, że mam za dużo nauki na poniedziałek. Po za tym staram się nie przemęczać mojego mózgu ;)) wystarczająco dużo napracuje się w tym roku, jak i w następnym i w następnym.. ale na szczęście są wakacje!! Do których jeszcze daleko :(..
A nawiązując do tematu postu to mamy piękną jesień!! Wszędzie jest kolorowo, ciepło i przyjemnie. Warto wybrać się na dłuugi spacer przed typowymi jesiennymi deszczami, które ponoć mają zawitać do nas we wtorek z czego nie specjalnie się cieszę. 
Mam dla Was kilka cieplusich zdjęć :) Oczywiście, nie są one mojego autorstwa.. jak już wspominałam, nie mogę zebrać się i wyjść na dwór z aparatem. Nie wiem co się ze mną dzieje :// Ale może uda mi się wyjść w poniedziałek chociaż na chwilę (jeśli nie zapomnę).



Prawda, że jesień jest wspaniała?? Aż miło popatrzeć. 
A co jest po jesieni- zima!
Lubicie zimę?? Ja raczej tak :) Uważam, że każda pora roku jest fajna, bo każda ma swój własny urok :)).
I dzisiaj nie rozpisuję się za bardzo. Więc na tym kończę :)
Dobranoc !!

poniedziałek, 26 września 2011

Poniedziałek

Witajcie :)
Już niedługo będziecie mogli przeczytać jakieś moje opowiadanie bo stało się tak, że magiczna wena do mnie wraca :) Z chęcią napisałabym  coś dzisiaj ale z powodu natłoku nauki nie mogę tego zrobić.. Dopiero co skończyłam odrabiać matematykę z moim tatą i okazało się, że moje rozumowanie jest trafniejsze i lepsze ponieważ to ja :D obmyśliłam jak obliczyć to zadanie aby wynik wyszedł taki jak należy. No i udało się. Po prawie godzinie rozmyślań w końcu rozwiązanie się znalazło. Z tą matematyką niestety tak jest... Ja nie mam do tego głowy. Może bym i miała, bo matma sama w sobie nie jest zła, ale nie lubimy jej zazwyczaj dlatego, że jej nie rozumiemy. Szkoda, że zrobiłam sobie takie zaległości.. Teraz nawet mając korki codziennie i tak nie będę na tym etapie co kiedyś.. :/ 
Ale będę się starać, żeby chociaż zdać maturę z jakimś w miarę dobrym wynikiem :) O nic tak się nie boję jak o tą matmę, bo wiem, że z polskiego i po korkach z anglika dam sobie radę. Obym się tylko nie pomyliła...
Dzisiaj w szkole był apel.. Jak zwykle. Tym razem z okazji Patrona Szkoły. Dziś moja szkoła stała się pełnoletnia :D Nie byłam na całym. Zwiałyśmy z dziewczynami po "koncercie"..
Wyszłyśmy w samą porę, bo minutę później musiałybyśmy siedzieć do końca. 
Siedziałyśmy z dziewczynami na parku i gadałyśmy sobie chowając głowy przed spadającymi kasztanami. Jeden uderzył mnie w palca. I powiem Wam, że było to bolesne.
Tak się cieszę, że natrafiłam na te dziewczyny. Jak to powiedziała G. nawiązałyśmy pewną więź. I z tym się muszę zgodzić, bo jakoś dobrze do siebie pasujemy. Mamy podobne zainteresowania, wkurzają nas te same rzeczy i nie lubimy gdy dziewczyny się całują. No i jeszcze jakoś im ufam takie mam przeczucie, że mnie nie zawiodą. :) 
A jak tam u Was?? Jak mijają dni?
Powiem Wam, że uwielbiam jesień. Jest wtedy tak ślicznie, kolorowo a powietrze jest takie rześkie i przyjemne. Muszę wybrać się na dwór porobić fajnych zdjęć ale jakoś tak ciągle to odkładam. Poszłabym jutro ale trzeba nauczyć się z biologii i geografii. Z biologii jak zwykle jest masa nauki! :/ A geografii nie lubię..
Na koniec chcę Wam pokazać mojego zwierzaka :D
 A o to mój Rudas. Obecnie jest prawie cały szary ale gdzie nie gdzie można dojrzeć rude przebłyski z lata.. ;P 
A tak nawiązując do zwierząt. 
Zastanawiam się dlaczego tyle osób mówi, żeby nie brać zwierząt ze sklepu zoologicznego? Kierują się tym, że lepiej wziąć od kogoś znajomego albo z "natury" niż ze sklepu. Uzasadnieniem tego jest rzekomo, że nie chorują tak jak te ze sklepu i mają prawidłową genetykę (bo >nie wiem czy to prawda< w hodowlach mogą się łączyć różne rasy i powstają takie nie wiadomo co). Ja jestem tego całkowicie przeciwna. Uważam, że to jest tak jak ze zwierzętami ze schroniska. Nie weźmiesz psa, bo ktoś ma małe szczeniaczki rasowe i nie po przejściach. A ja wolę wziąć ze schroniska, bo trzeba pomóc tamtym pieskom. A tamte przecież i tak ktoś weźmie.. To jest głupota kierować się czymś takim.
Nie mogę zaprzeczyć faktowi, że jednak moje zwierzę chorowało.  Ale uważam, że to był mój błąd bo za mało dostarczałam mu potrzebnych witamin. Z chomikiem było dużo łatwiej. Ale już wiem na przyszłość, że króliki potrzebują jeść dużo zieloności, przebywać na dworze jak jest ciepło, jeśli marchewki, jabłka, buraki i co tam tylko mogą. :P Mój królik jest dziwny, bo on boi się być na dworze i nie lubi marchewki xD Za to przepada za jabłkiem i czekoladką :dd.
I to już wszystko na dzisiaj. Miałam napisać krótszą notkę, bo odrabiam z polskiego i wgl ale jakoś tak wyszło, że się rozpisałam :P
Pozdrawiam !!!

niedziela, 25 września 2011

Traperki

Właśnie odrabiam lekcje :P Postanowiłam w między czasie napisać coś tutaj i pokazać Wam ukochane traperki <33
 Te buty o których mówiłam wczoraj są nawet podobne do tych. Tylko, że tamte mają koturn nie są z zamszu, są innego odcienia i nie mają futerka. Czyli mogę powiedzieć, że prawie całkowicie się różnią...:(
A po za tym mam ochotę kupić sobie tyyle ubrań..!! Szkoda tylko, że ma na to kasy :/ Kurczę chciałabym być miliarderką kupować ubrania od Channel, Prady, Marca Jacobsa :P
Chodzić do spa na booskie masaże, kąpiele itp :). Jutro kupuję lotka i zgarniam całe 50 mln złotych :DD Tak muszę wygrać tą kasę xP 
Powiem Wam że gdybym wygrała pierwsze co bym zrobiła to wybrała się na jakieś wakacje w ciepłe kraje. Chciałabym nurkować z rekinami, spadać ze spadochronu, lecieć balonem... A potem oddałabym swój dom babci a my wybudowalibyśmy sobie wille :D Albo przeprowadziłabym się do Nowego Yorku na Manhattan :)). Wybrałabym się na meega wielkie zakupy a następnie walczyła o prawa zwierząt. Przeznaczałabym duże sumy na schroniska, ratowałabym zwierzęta przed okrutną śmiercią i ogółem pomagałabym także ludziom. Tak by wyglądało moje idealne życie... 
Kurczę! Ale się rozmarzyłam.. Trzeba wracać na ziemię i odrabiać lekcje :(( Ach...
No i to by było na tyle.. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru!! 

czwartek, 15 września 2011

Pomóżcie!!

Cześć!
Dzisiaj piszę do Was z wielką prośbą!! 
Spójrzcie na zdjęcie poniżej..

 To co widzicie na zdjęciu to pies. Żywe stworzenie, które cierpi niezmierne katusze aby wszystkie produkty przeznaczone dla NAS były bezpieczne. Jeśli to co widzicie choć trochę Was wzrusza to nie bądźcie na to obojętni. 
Proszę Was abyście wkleiły/wkleili to zdjęcie z podobną notką. 
Nie jest to przecież nic trudnego a może choć w małym stopniu pomóc.
Pamiętajcie:
Zanim kupicie jakiś kosmetyk lub lek patrzcie czy nie był on testowany na zwierzętach. 
Jeśli takowej informacji nie ma możemy zapytać się sprzedawcy bądź zajrzeć na ten blog:
Bardzo Was proszę o ten drobny gest. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie. A także przekazujcie i namawiajcie swoich znajomych aby kupowali produkty nie testowane na zwierzętach.
Pamiętajcie, że liczę na Was ja i te wszystkie biedne zwierzęta.  

środa, 24 sierpnia 2011

Czas na zmiany

Drogie czytelniczki!
Wyjątkowo dzisiaj piszę dwa posty. Oczywiście nie bez powodu. Chciałabym Wam podziękować, bo jesteście moją inspiracją. Czytając Wasze blogi, historie, przemyślenia jestem skłonna do głębszych refleksji. 
Moje życie nauczyło mnie już czegoś i pokonałam ciężki dla mnie okres. Dzięki niemu jestem teraz lepszym człowiekiem a wszystkie brudy zostawiłam za sobą. Jednak życie to nieustająca nauka i właśnie dziś przyjęłam następną lekcję. 
Jestem dosyć nieśmiała i wrażliwa co często psuje mi dobrą zabawę. Chcę to zmienić i chcę zmieniać się od zaraz. Nie mam czasu na jakieś czekanie czy coś podobnego. Muszę działać, bo działanie jest najważniejsze. Mam już dość niepewności i odmawiania sobie wielu rzeczy a potem żałowania, że jednak nie spróbowałam.  Mamy niestety mało czasu i trzeba go jak najlepiej wykorzystać. Postanowiłam zmienić swoje zachowanie. Chcę być bardziej pewna siebie, otwarta, niezależna i intrygująca. Pochopna decyzja? Raczej nie, ja takich nie popełniam.  Życzcie mi powodzenia.

sobota, 20 sierpnia 2011

Happy!

Siems
Właśnie poparzyłam sobie stopę gorącym mlekiem :P 
Zabawa chmielakowa trwa w najlepsze, dopiero co widziałam pijanego tatusia, który szedł z dwójką dzieci i swoją żoną. Wspaniały widok, naprawdę.. 
Dzisiejsze popołudnie okazało się klapą. Spotkanie z dawno widzianą koleżanką, która niedawno wróciła z Ameryki było beznadziejne. Wszystko przez ten zamęt w mieście. Ona również miała ochotę tam pójść więc bez ogródek powiedziałam jej, że się z nami nudzi i niech idzie jeśli chce. My się nie obrazimy. Mówię My, bo byłam jeszcze z koleżanką. No i  poszłyśmy do Pats do domu a Olga poszła do miasta bawić się ;). 
U Patrycji było genialnie.. Już dawno się tak nie śmiałam. Przypomniałyśmy sobie nasze gimnazjalne wybryki. Znienawidzone przez całą klasę śmiałyśmy się im w twarz. Jadłyśmy kabanosy na matmie, rysowałyśmy "Idealny kubizm", wrony, Miami z CSI, Horatio, busz i wiele, wiele innych rzeczy. Te 3 lata naszej najlepszej znajomości zleciały szybciej niż to sobie wyobrażałam.. Tyle bezsensownych kłótni, głupich wyznań, zabaw. Tyle uśmiechu, wsparcia i troski. 
Miło było to wszystko powspominać.. :)
A potem to już świrowałyśmy. Tańczyłyśmy i wygłupiałyśmy się.
- Bo my chlejemy w chmielaki.
- Ale się najebałam.. 
- No bez kitu, ale kac będzie..
Oczywiście wszystko sarkastycznie :D Zbijamy się z kilku pustaków ze starej szkoły. 
Czasem mam wrażenie, że jestem jakaś zacofana w tym świecie. Nie bawi mnie takie chlanie do nieprzytomności, palenie papierosów, ta szpanarskość. 
To jest wszystko takie głupie. Ja i bez tego mogę być fajna. Papierosy, piwo i wódka nie są mi do szczęścia potrzebne. No i na szczęście mam te dwie osoby, które myślą podobnie :)
I to wszystko na dzisiaj. Nie mam dla Was żadnych zdjęć, bo już nawet nie chcę mi się szukać. Idę zaraz spać :)
Dobranoc :*

czwartek, 21 lipca 2011

Amerykański sen

 I
Oto pierwsze opowiadanie na tym blogu. Nie do końca w moim stylu, ale też się nadaje. Niestety krótkie ale popracuje jeszcze nad tym. Zresztą o postępach mojej pracy będziecie mogli przekonać się sami czytając następne opowiadania. Obiecuje, że będą lepsze. :)


 ***


Doskonale pamiętam tamten dzień. Tamtą ławkę, na której patrzyliśmy sobie prosto w oczy, tę fontannę do której wrzucaliśmy groszaki i to drzewo na którym wyryłeś nasze inicjały. Mogłam siedzieć godzinami i wpatrywać się w twoje śliczne, głębokie oczy. A ten pocałunek.. kiedy siedzieliśmy o zmroku nad brzegiem jeziora ująłeś moją twarz w obie dłonie i cicho wyszeptałeś: "kocham cię" a następnie musnąłeś moje wargi swoimi. Ta chwila na długo pozostanie w mej pamięci. Chcę żebyś wiedział, że pomimo tego co nas spotkało nadal cię kocham i nigdy nie przestanę. 
Pamiętam ten dzień, w którym po raz pierwszy się spotkaliśmy. Na samą myśl o tej sytuacji uśmiecham się. Pomyliłeś wtedy nasze torby i przez przypadek wziąłeś moją. Szukałam cię po całym lotnisku a kiedy w końcu udało mi się to zaprosiłeś mnie na kawę. Wyglądałam wtedy potwornie. Dziesięć godzin spędzonych w samolocie i jeszcze ta pomyłka przez którą zwiedziłam lotnisko z pięć razy. Jednak tobie się podobałam. Uśmiechałeś się wtedy do mnie tak promiennie a ja czerwieniłam się jak nastolatka. Rozmawialiśmy tak swobodnie jakbyśmy się już wcześniej znali. To było bardzo dziwne uczucie i kiedy wróciłam do domu długo nie mogłam przestać o tobie myśleć. Kiedy zamykałam oczy pod powiekami widziałam twoją twarz wykrzywioną w tym najwspanialszym uśmiechu.
A na naszej pierwszej randce wywiozłeś mnie po za miasto i razem oglądaliśmy gwiazdy a towarzyszył nam tylko księżyc. 
Nasz ślub to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Biały welon, piękna suknia i tak nie dorównywały tobie. Lśniłam bo byłeś przy mnie i nigdy mnie nie opuściłeś. 
Spłodziliśmy dwójkę wspaniałych dzieci, które dodawały nam otuchy nawet kiedy sobie nie radziliśmy z problemami. 
Ale wszystko kiedyś się kończy. Nic mnie bardziej w życiu nie zabolało jak to, że nie mogłeś już przy mnie być. Odszedłeś jak sen, który nigdy nie powróci. Moja miłość nadal bucha gorącym ogniem i nie przestanie. Wspomnienie tamtych chwil daje mi siłę na nowy dzień. Na problemy, przeciwności i trudności.
Przez te piętnaście lat spędzonych razem nigdy nie poczułam się źle. Sprawiałeś, że byłam jak w transie. Moje życie z tobą było najlepszym hollywoodzkim filmem.

La vita e grande

Przyszedł czas na mojego kolejnego bloga. Nie powiem o czym on będzie, bo sama nie mam zielonego pojęcia. Uwielbiam pisać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Można powiedzieć, że jestem jak niedoszły pisarz z marzeniami większymi niż stodoła. Moim marzeniem jest wydać własną książkę. Już dziś staram się je spełnić próbując skończyć choć jedno opowiadanie. Tak właśnie.. skończyć. Bo pisałam ich już wiele ale jeszcze żadne nie doczekało się swojego zakończenia. Wiem, że to moja wina i mojego lenistwa a może znudzenia? Nie mam pojęcia! To jest jak z pamiętnikiem poprowadzisz go przez co najmniej miesiąc a potem zapominasz o nim, bo już ci się znudził. Podobnie jest z moimi opowiadaniami tylko ja o nich nie zapominam. Wiem też, że za szybko się poddaję. Brak mi wytrwałości i właśnie w ostatnim czasie pracuje nad tym. Denerwuje się i najchętniej rzuciłabym to wszystko, ale tak nie mogę! To jest tak jakbym była rozdarta! Jedna moja połówka mówiła mi, żebym zaczęła nowe opowiadanie, to jest beznadziejne, po co się z tym męczysz. A druga usilnie podpowiada mi, żebym je skończyła, popracowała, znalazła w sobie tą siłę. 
Nawet nie wiecie jak mi z tego powodu jest ciężko. Kiedy moje marzenie może pęknąć jak mydlana bańka tylko dlatego, że czegoś mi brak. Nie wiem czego.. staram się dowiedzieć, ale to jak szukanie igły w stogu siana. Syzyfowa praca i tyle. A najbardziej denerwuje mnie to, gdy w głowie roi się od pomysłów to ja nie mogę pisać. Jakaś wewnętrzna blokada a gdy świecę pustką mam ochotę pisać, pisać i pisać..
Potrzebuje pomocy...